Przypomnijmy, że jak ustaliła w listopadzie „Gazeta Polska Codziennie” jeden z najważniejszych dowodów w śledztwie został bezpowrotnie zniszczony. „Pancerna brzoza”, w którą według rządowej wersji katastrofy miał uderzyć Tu-154M, została ścięta. Piłą motorową obcięto solidne fragmenty pnia brzozy w miejscu złamania drzewa. Informacje „Codziennej" potwierdziła wówczas prokuratura wojskowa, która prowadzi śledztwo.
– W trakcie ostatniego pobytu prokuratury oraz biegłych w Smoleńsku zabezpieczono do badań dwa fragmenty brzozy – po 1,60 m długości – wraz ze znajdującymi się w drzewie metalowymi częściami – przyznał pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Oprócz tego zabezpieczone zostały liczne fragmenty gałęzi, które rzekomo miały mieć kontakt ze skrzydłem.
Tym razem jednak, prokuratura oznajmiła, że ze względu na „charakter dowodu” oraz jego „niepodzielność” badanie brzozy będzie prowadzone wspólne przez biegłych polskich i rosyjskich.