Tygodnik „Wprost” opublikował dziś artykuł, z którego wynika także, że polskie służby specjalne wiedziały, że Dariusz Szpineta „utrzymywał bardzo dobre relacje z byłym ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem”. Była urzędniczka Urzędu Lotnictwa Cywilnego twierdzi, że to właśnie Grabarczyk wprowadził Dariusza Szpinetę na prywatne spotkania do premiera Donalda Tuska.
Jak pisała „Gazeta Polska Codziennie” w grudniu 2011 r. Dariusz Szpineta, ekspert i prezes spółki lotniczej, znaleziono powieszonego w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Znajomi z 13-osobowej grupy, która pojechała do Indii, mówią, że przed śmiercią był w dobrym nastroju. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, wskazując, że lot Tu-154M był lotem wojskowym.
W tekście pt. „Operacja «Kłamstwo smoleńskie»”, który pojawił się na portalu Niezalezna.pl, pojawiła się jego analiza dokumentów lotu rządowego tupolewa. „Plan lotu jest to depesza, którą musi nadać każdy statek powietrzny, żeby mógł wykonać lot w przestrzeni kontrolowanej. (…) Według przepisów wykonywania lotu, według instrumentów był to lot wojskowy” – podkreślał Szpineta. Dodał, że to właśnie litera „M” (od ang. military) znajdująca się na końcu numeru lotu oznacza jego wojskowy charakter.
W 2009 r. Dariusz Szpineta zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu korupcji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego. Dwa lata później zarzuty objęły… samego Szpinetę. – Od dłuższego czasu rozpowszechnia się kłamstwa na mój temat. Ich nasilenie zbiegło się z informacją, że moja spółka wejdzie na giełdę – mówił wówczas Szpineta.