Francuskim spadochroniarzom wspieranym przez malijskie wojsko udało się wyprzeć dżihadystów z miast Konna i Diabaly, których zajęcie przez partyzantów groziło otwarciem do stolicy kraju, Bamako. Walki o Konnę i Diabaly toczyły się prawie przez tydzień i gdyby nie biorący na siebie cały ciężar walk francuscy spadochroniarze i nękające partyzantów nieustannymi nalotami francuskie lotnictwo dżihadyści nie daliby sobie ich odebrać. W Diabaly, pacyfikowanym przez Malijczyków i Francuzów ulica po ulicy, wciąż ponoć dochodzi do potyczek, a partyzanci kryją się w pobliskich wioskach.
W Mali stacjonuje już ok. 2 tys. francuskich żołnierzy, ale minister obrony Francji Jean-Yves Le Drian przyznał, że wkrótce może ich być nawet 5 tys. Według wojskowych ekspertów, po odrzuceniu dżihadystów z południa, Francuzi ograniczą się do bombardowań partyzanckich baz na północy, a z wyprawą wojenną poczekają na posiłki ze sprzymierzonych krajów afrykańskich.
Odsiecz w postaci prawie 5 tys. żołnierzy z krajów Afryki Zachodniej i Sahelu ma dotrzeć w przyszłym tygodniu. Na przełomie stycznia i lutego w Mali ma wylądować także prawie pół tysiąca instruktorów wojskowych z Europy, którzy zajmą się szkoleniem malijskiej armii rządowej oraz przygotowaniem zachodnioafrykańskiego korpusu ekspedycyjnego do wojny z dżihadystami. Dopiero wtedy ruszy natarcie ma okupowaną przez nich północ Mali. Na razie do Mali dotarła setka żołnierzy Togo i Nigerii, a wojska z Nigru i Czadu, które lądują w Niamej, ściągają nad granicę Nigru z Mali. Prawie półtora tysiąca żołnierzy do Bamako mają wysłać jeszcze Nigeria (nigeryjski generał Shehu Abdulkadir ma objąć dowództwo korpusu zachodnioafrykańskiego), a także Ghana, Benin, Senegal, Gwinea i Burkina Faso, po około pół tysiąca każdy z krajów. Czad, jeden z najwierniejszych sojuszników Francji w Afryce, obiecał posłać do Mali 2 tys. żołnierzy. Afrykańskie wojska nie są jednak gotowe do wojny. Rząd Senegalu przyznał nawet, że jego oddziałom, wydzielonym do inwazji na Mali, brakuje pocisków do moździerzy i dział. Francja apeluje do sojuszników z Zachodu o udzielenie wsparcia afrykańskim wojskom.