Jak informuje portal Onet.pl przedmiotem aukcji było spotkanie z Hanną Gronkiewicz-Waltz. Poza tą niecodzienną „atrakcją” na innych aukcjach można było licytować m.in. szalik piłkarski z autografem Donalda Tuska oraz komplet przyborów do pisania z logo PiS przekazanych na aukcję na prośbę Jarosława Kaczyńskiego.
Spotkanie z Hanną Gronkieiwcz-Waltz dosyć szybko zdjęto jednak z aukcji, a zdziwieni internauci postanowili sprawdzić, jaka była tego przyczyna. Pojawiły się nawet sugestie, że prezydent Warszawy wystraszyła się tego, że ktoś mógłby zapłacić za spotkanie z nią tylko po to, żeby osobiście wyrazić dezaprobatę dla jej rządów.
Bartosz Milczarczyk, rzecznik Hanny Gronkiewicz-Waltz odpiera te zarzuty i zapewnia, że z prezydent stolicy każdy może się spotkać w trybie urzędowym, po wcześniejszym umówieniu.
- Pani prezydent zgodziła się na taką aukcję w odruchu sympatii dla WOŚP, ale po zastanowieniu doszliśmy do wniosku, że ktoś może chcieć sobie kupić jej czas, aby załatwiać swoje prywatne sprawy - tłumaczy Bartosz Milczarczyk.