- Debatę eksperci mogą prowadzić z ekspertami, a nie z politykami. My staraliśmy się tego trzymać zarówno podczas prac w komisji badającej katastrofę samolotu Tu-154, jak i przy badaniu wielu innych wypadków. Panowie posłowie są ekspertami od polityki, ja od badania wypadków lotniczych, dla nich nie jestem żadnym partnerem, gdybyśmy mieli mówić o polityce i tak samo jest w drugą stronę – stwierdził Maciej Lasek na antenie radiowej „Jedynki”.
Najwyraźniej przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych nie zauważył, z zespołem kierowanym przez Antoniego Macierewicza ściśle współpracuje wielu światowej sławy ekspertów o niepodważalnych kwalifikacjach związanych z badaniem wypadków lotniczych oraz konstrukcją samolotów. Maciej Lasek najwyraźniej do tego stopnia wystraszył się spotkania z ekspertami Macierewicza, że z braku konkretnych argumentów... zaczął ich obrażać.
- Nie ma płaszczyzny dyskusji, jeśli nie ma wiedzy po drugiej stronie. Będziemy rozmawiali z ekspertami, którzy wspierają zespół pana Macierewicza, ale nie wtedy, kiedy za plecami tych ekspertów stoją politycy czy kamery – powiedział Lasek.
Maciej Lasek stwierdził też, że z ekspertami z zespołu Antoniego Macierewicza będzie rozmawiał jedynie na własnych zasadach. I zasugerował, że to on ma monopol na prawdę.
- To my zbadaliśmy ten wypadek, my zebraliśmy cały materiał dowodowy i faktograficzny, który pozwolił na opisanie tej katastrofy (..) i teraz ktoś mówi: było inaczej, udowodnijcie to, bo ja jestem pewien, że było inaczej. To jest odwrócenie ról. Jeśli ktoś ma inne zdanie, proszę bardzo – ekspertyza na stół i konfrontujemy to z faktami, a z faktami nie można dyskutować – oświadczył Lasek.