Postawa rządu i pośpiech zaskakiwały już w czasie pierwszego czytania projektu ustawy. Odbywało się ono nie na forum sejmowym, lecz w komisjach, a ministrowie Jacek Rostowski i Radosław Sikorski, którzy powinni być najbardziej zainteresowani sprawą, nie byli wówczas obecni.
Pakt fiskalny wymusza większą dyscyplinę w finansach publicznych, zwłaszcza w 17 państwach eurolandu. Ustanawia on nowe, bardziej automatyczne sankcje za łamanie dyscypliny, w tym nowej reguły wydatkowej. Traktat ma wejść w życie w 2013 r., po ratyfikacji w 12 krajach eurolandu. Polskę będzie obowiązywał dopiero wtedy, gdy przyjmie unijną walutę.
W grudniu 2012 r. sejmowe komisje: spraw zagranicznych, ds. Unii Europejskiej i finansów publicznych opowiedziały się za ratyfikacją paktu fiskalnego. Najwięcej wątpliwości w tej sprawie zgłaszali posłowie PiS i Solidarnej Polski. Za były kluby PO i PSL oraz Ruch Palikota i SLD.
Według krytykujących pakt polityków PiS i SP, jest on błędny zarówno z punktu widzenia prawa europejskiego, jak i polskiego oraz z punktu widzenia polskiego interesu w UE. Według PiS i SP, pakt uderza w suwerenność państwa polskiego i jest to „akt kapitulacji” wobec kryzysu w strefie euro, a państwa, które pakt obejmuje, poddają się wyłącznie obowiązkom nie zyskując żadnych praw.