"Czekamy na opinię prawników, którzy mają zatwierdzić tryb działania komisji oraz zezwolić na dostęp do dokumentów. Mam nadzieję, że zaczniemy działać w połowie stycznia" - powiedział Lasek w TVP Info.
Przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych podkreślił, że z punktu widzenia komisji, która badała wypadek w Smoleńsku, zderzenie z brzozą było ewidentne. "Wszystkie materiały na to wskazywały. Wszystkie ślady zostały zebrane na miejscu przez naszych kolegów – to nie byli Rosjanie, których można by podejrzewać o fałszerstwo. Polscy eksperci byli na miejscu i robili zdjęcia 11 kwietnia. Na fotografiach doskonale widać szczątki samolotu wbite w brzozę oraz leżące pod drzewami" – tłumaczył Lasek. Przypomnijmy więc, że niemal wszystkie zdjęcia zamieszczone w raporcie Millera zostały wykonane przez... rosyjskiego dziennikarza Siergieja Amielina, utrwalającego w swoich publikacjach wersję Kremla.
Rządowy ekspert odniósł się także do hipotez o wybuchu na pokładzie Tu-154. "Konstrukcja lotnicza nie jest konstrukcją masywną, więc nawet przy dużej prędkości nie wbija się całkiem w ziemię. Jeśli samolot uderzył w przeszkodę i obrócił się o 180 st., to rozpad konstrukcji na wiele elementów jest normalnym zjawiskiem i nie oznacza wybuchu" - wyjaśnił.
Nie ulega wątpliwości, że głównym zadaniem nowej komisji nie będzie rzetelne wyjaśnianie katastrofy w oparciu o nowe fakty, lecz walka z hipotezami i dowodami przedstawianymi przez ekspertów zespołu sejmowego Antoniego Macierewicza oraz przez niezależnych naukowców, którzy przedstawiali swoje analizy podczas Konferencji Smoleńskiej.
Specjaliści i naukowcy z Polski oraz z zagranicy wielokrotnie prezentowali dowody obalające kłamstwa komisji Millera, w której zasiadał Maciej Lasek. Do najbardziej kompromitujących manipulacji tej komisji należało stwierdzenie, że w kokpicie Tu-154 znajdował się w chwili katastrofy gen. Andrzej Błasik. Pełną listę najważniejszych kłamstw komisji Millera opublikowało w październiku 2012 r. "Nowe Państwo". Zachęcamy do lektury tego tekstu, dostępnego już w całości na stronie miesięcznika.