W udostępnionym przez dziennik „Il Messaggero” zapisie rozmowy z 13 stycznia 2012 r. słychać, jak zakłopotany i speszony kapitan unika odpowiedzi na pytanie, co się stało i nie przyznaje się do tego, że statek uderzył w podmorskie skały, bo z jego inicjatywy podpłynął za blisko wyspy Giglio. Ze Schettino rozmawiał kapitan Leopoldo Manna z dowództwa kapitanatu portu w Rzymie, który stanowczym tonem pytał go o szczegóły wypadku wycieczkowca z ponad 4 tysiącami osób na pokładzie.
Jak się okazuje, w trakcie rozmowy kapitan Schettino, który opuścił pokład jeszcze przed zakończeniem ewakuacji, siedział już na skałach na pobliskiej wyspie i obserwował coraz bardziej przechylający się na bok statek.
„Czy uderzyliście w coś?” - zapytał przedstawiciel kapitanatu.
„Usłyszałem uderzenie i nastąpił black out”. Odpowiedział kapitan i powtórzył, że „usłyszał bum”. Odpowiadając wymijająco na dalsze pytania, Schettino zapewnił, że załoga „sprawdza przyczyny” katastrofy. W dalszej części rozmowy można usłyszeć jak kapitan Schettino stara się wyjaśnić, dlaczego opuścił pokład. Tłumaczy, że gdyby nie zszedł do szalup i tak... wpadłby do morza.
Prokuratura uznała za groteskowe wyjaśniania kapitana wycieczkowca, który przekonywał, że opuścił szalupy na prawej burcie w nadziei, że dzięki temu olbrzymi wielopiętrowy statek „troszeczkę się wyprostuje”.
Poza ucieczką z pokładu prokuratura zarzuca kapitanowi Schettino między innymi doprowadzenie do katastrofy morskiej i nieumyślne spowodowanie śmierci wielu osób. Proces ma rozpocząć się w przyszłym roku.