Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

TYLKO U NAS: Prokurator zażądał niskiej kary – mówi Ernest Bejda, były wiceszef CBA

- Dobrze, że ten proces się kończy. Nie wiem jednak dlaczego prokurator wnosi o karę w zawieszeniu – mówi portalowi Niezalezna.pl Ernest Bejda, były wiceszef Centralnego Biura Antykorupcyjnego komentując mowy końcowe w procesie doktora Mirosława G. W

Autor:

- Dobrze, że ten proces się kończy. Nie wiem jednak dlaczego prokurator wnosi o karę w zawieszeniu – mówi portalowi Niezalezna.pl Ernest Bejda, były wiceszef Centralnego Biura Antykorupcyjnego komentując mowy końcowe w procesie doktora Mirosława G. Wyrok w tej bulwersującej sprawie zostanie ogłoszony za tydzień.

- Akt oskarżenia został skierowany w 2007 roku. Później leżał rok w sądzie zanim się w ogóle nim zajęto. A mamy 2012 roku i dopiero teraz proces zbliża się ku końcowi. Cieszę się z tego powodu. Naprawdę nie potrafię powiedzieć dlaczego tak długo trwał proces, bo w gruncie rzeczy, od strony dowodowej, sprawa jest moim zdaniem prosta – wyjaśnia E. Bejda, które zaskoczyło stanowisko oskarżyciela.

- Prokurator wnosząc o karę w zawieszeniu, wnosi o niską karę. Ponieważ znając tego rodzaju sprawy, które toczyły się w stosunku do ludzi - powiedzmy nie tak wysoko postawionych jak pan G.. - prokuratura wnosiła o kary bezwzględne – podkreśla były wiceszef CBA. - Mamy kilkadziesiąt przyjętych łapówek. Nie widzę w postawie sprawcy żadnej podstawy, by wnosić o zawieszenie wykonania kary. Przecież on nie ma poczucia, że robił źle.

Ernest Bejda odniósł się również do wątków politycznych, które poruszono na sali rozpraw.
- Prokurator pozwolił sobie w przemówieniu końcowym na polityczną ocenę, czego moim zdaniem nie powinien robić. Politycy mówili tylko tyle, że niezależnie od czyjejś pozycji korupcję należy ścigać. I ja się pod tym podpisuję. Myślę, że każdy się podpisze pod tego rodzaju sformułowaniem. Sprawa nie miała charakteru politycznego w żadnej mierze i to mówię jako osoba, która była w niej od początku.

A jak ocenił dzisiejsze wystąpienie obrońcy doktora G.?
- To są bardziej argumenty publicystyczne niż merytoryczne, że nie można tej sprawy odrywać od sytuacji politycznej. Zupełnie tego nie rozumiem – wyjaśnia E. Bejda. - Pan mecenas myli się co do tego, czy były to prezenty, czy można to jednoznacznie kwalifikować. Należy to kwalifikować jednoznacznie. Było to przyjęcie korzyści majątkowej, kilkudziesięciu łapówek pieniężnych. Nie żadne kwiatki, czekoladki, dowody wdzięczności.

Jakiego za tydzień wyroku spodziewa się były wiceszef CBA?
- Nie wyobrażam sobie innego orzeczenia niż skazujące – mówi stanowczo Ernest Bejda.

W piątek, 4 stycznia warszawski sąd ogłosi wyrok w procesie oskarżonego o korupcję i mobbing byłego ordynatora kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie dr. Mirosława G. oraz 20 jego pacjentów i członków ich rodzin oskarżonych o wręczanie łapówek lekarzowi. Sąd zakończył wysłuchiwanie mów końcowych w sprawie, m.in. trwającej trzy godziny mowy obrońcy lekarza oraz wystąpienia oskarżonego kardiochirurga. W czwartek mowę wygłosił prokurator. 

Prokurator zażądał dla dr. G. kary dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat, 200 tys. zł grzywny, przepadku pieniędzy z łapówek i obciążenia kosztami procesu. Wobec pacjentów oskarżonych o wręczenie łapówek zawnioskował o warunkowe umorzenie postępowania bez wymierzania kary. Obrona wniosła o uniewinnienia.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane