Putin ostro skrytykował głosy krytyki pod adresem Rosji, która od 32 miesięcy przetrzymuje wrak Tu-154M na swoim terytorium. Putin stwierdził, że nie należy „upolityczniać problemu” przekazania wraku samolotu do Polski.
"Jeśli chodzi o wrak samolotu, to decyzję powinni podjąć śledczy. Nie znam szczegółów, nie mieszamy się do śledztwa. Wydawało mi się, że między polskimi i rosyjskimi śledczymi ustanowiono bardzo konstruktywny i rzeczowy kontakt, pracowali oni i do tej pory pracują dość solidarnie i efektywnie. Nie sądzę, byśmy powinni trzymać się wiecznie tego wraku, chociaż stanowisko Komitetu Śledczego nie jest mi znane w szczegółach. Porozmawiam z władzami komitetu" - powiedział Putin na konferencji prasowej.
Wskazał, że były "złe warunki pogodowe" i że "polski samolot, który wylądował dwie godziny wcześniej, poprzez swojego dowódcę ostrzegał dowódcę samolotu prezydenckiego, że nie należy tam lecieć, że nie ma warunków do lądowania". "Jednak oni mimo to polecieli... To tragedia" - oświadczył.
"Oczywiście, powinniśmy uzyskać absolutnie obiektywną odpowiedź na wszystkie pytania, które ma i nasze, i polskie społeczeństwo. To zadanie Komitetu Śledczego, porozmawiam z nim" - powiedział Putin.
Dochodzenie w sprawie Smoleńska prowadzi Komitet Śledczy, który podlega prezydentowi Federacji Rosyjskiej. Szefem Komitetu został Aleksandr Bastrykin, kolega Putina ze studiów. Na kluczowe stanowiskach są ludzie z FSB oraz zaufani współpracownicy z Petersburga. Już 11 kwietnia 2010 r. Komitet Śledczy wykluczył awarię jako przyczynę katastrofy. Bastrykin zaś przekonywał, że polski pilot, mając informacje o trudnych warunkach pogodowych, „zdecydował się na lądowanie” – pisała we wrześniu br. „Gazeta Polska”.