Rzecznik Kolei Śląskich w sytuacji kryzysowej Witold Trólka podkreśla, że wczoraj trzeba było zwrócić 45 wagonów wypożyczonych w ubiegłym tygodniu przez PKP Intercity. Zamiast nich spółka wprowadziła do eksploatacji 50 wagonów wydzierżawionych na rok od czeskiego przewoźnika. Władze Kolei Śląskich zapewniają, że zmiana odbyła się płynnie i nie spowodowała zakłóceń, jednak mimo wszystko na torach brakuje 58 pociągów, które zastępowane są autobusami.
Obecnie Koleje Śląskie mają na torach 44 składy, w remoncie jest 10, w planowym przeglądzie 5, rezerwa taborowa wynosi 4 składy. Utrudnienia na śląskiej kolei trwają już od 9 grudnia – gdy całość przewozów w regionie przejęła samorządowa spółka Koleje Śląskie. Z powodu kłopotów z taborem, awarii oraz błędów organizacyjnych firma nie poradziła sobie dotąd z pełną realizacją przygotowanego przez siebie rozkładu jazdy. W połowie ubiegłego tygodnia udało się nico ustabilizować sytuację, oznaczało to jednak m.in. wprowadzenie na części linii komunikacji zastępczej, na kilka połączeń międzywojewódzkich wróciły natomiast Przewozy Regionalne.
W związku z chaosem, jaki powstał, stanowisko stracił prezes Kolei Śląskich Marek Worach, a do dymisji podał się marszałek woj. śląskiego Adam Matusiewicz (PO). W poniedziałek sejmik miał przyjąć jego rezygnację i powierzyć pełnienie obowiązków do stycznia, jednak sesja została przerwana z powodu fałszywego alarmu bombowego i dopiero dziś będzie kontynuowana.