Tymczasem 30 listopada, jakby w odpowiedzi na ekshumacje, dokonane w Polsce przez wojskowych prokuratorów, Antonin Sizych znów zszokował świat kolejną porcją drastycznych zdjęć z miejsca katastrofy. Polscy śledczy prowadzą w tej sprawie postępowanie, ale jak widać mają związane ręce – rosyjski bloger może pastwić się nad ciałami zmarłych do woli.
Wszystko to można sprowadzić do jednego wniosku: o Smoleńsku, nawet gdyby ktoś chciał, nie da się zapomnieć. Przypominają o nim na okrągło polskie władze, organy śledcze, a nawet rosyjscy blogerzy. Nie uwolni się od tego zdarzenia nikt, póki wszystko nie zostanie wyjaśnione.
