Została przekroczona krytyczna granica społecznej cierpliwości. Premier, który cały czas wzywał do oszczędności i tłumaczył, że nie ma kryzysu, teraz wzywa do wydawania pieniędzy, lamentując nad czarną dziurą w gospodarce. Ten test jest zbyt surowy intelektualnie nawet dla mieszkańców zielonej wyspy.
Brak spójnego przekazu to jednak nic w porównaniu z kompromitującymi doniesieniami mediów. To, że Tuska łoi niemiłosiernie „Gazeta Polska”, chyba nikogo nie dziwi. Dlaczego jednak zaczął obrywać od TVN i „Gazety Wyborczej” - jest dużo bardziej zastanawiające. Z dużą radością czytałem najnowsze odkrycie pisma Adama Michnika, że bałtycka gazrura zablokuje nam port w Świnoujściu. Piszemy o tym od kilku lat i właśnie dziennikarze „GW” doszli do tego samego wniosku, co my. Pytanie, dlaczego do niego doszli? Tego nie wiem.
Wiem jednak, że zgodnie do niedawna zarządzające polską kondominium przeżywa trudne chwile. Berlin, a wraz z nim obóz premiera, chce Europy zjednoczonej pod swoim przewodem, a Rosja tego absolutnie nie chce. Do tego jeszcze rząd planuje wydobywać masowo gaz łupkowy, a to najbardziej stoi Moskwie ością w gardle. Tusk był dzieckiem politycznym małżeństwa, które się sypie. Wyraźnie poszedł za panią matką. Putin zamierza mu za to dać solidnego kopniaka. Jego jedyną troską jest to, jak wyrzucić Tuska tak, by ktoś nieodpowiedni nie przejął steru rządów w Polsce. To jednak dla szefa PO nie będzie miało już dużego znaczenia. Jego los jest przesądzony.