Obecnie w MSZ zatrudnionych jest 131 osób, którzy przyznali się do współpracy ze służbami komunistycznym - taką informacje przedstawiła wiceszefowa resortu Grażyny Bernatowicz na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych 29 sierpnia.
- Ile spośród odwołanych z konsulatu w Łucku osób współpracowało i dlaczego resort nie weryfikował obsady placówek? - pyta dziennik.
Resort unika odpowiedzi i argumentuje, że tylko niezawisły sąd może ograniczyć obywatelowi korzystanie z pełni praw publicznych. - "Żadne inne ograniczenia w tym zakresie nie mogą być samoistnie stosowane, co stwarza warunki, by kwalifikacje, wiedza, doświadczenie były czynnikami decydującymi o przyjęciu do tych służb" - twierdzi MSZ.
Niedawno "Gazeta Polska" ujawniła gigantyczną aferę w konsulacie RP w Łucku, gdzie handlowano nielegalnie wizami, współpracując m.in. z ludźmi czerpiącymi korzyści z prostytucji. W proceder zamieszani byli właśnie dyplomaci z esbecką przeszłością.
