Z informacji tygodnika „Der Spiegel” wynika, że w walce o stanowisko szefa Komisji Europejskiej jednym z głównych faworytów jest Donald Tusk, który podobno zyskał już nawet poparcie niemieckiej chadecji. W rozmowie z portalem Niezależna.pl europoseł Ryszard Czarnecki tłumaczy, że o takim rozwiązaniu spekulowano już rok temu w brukselskich kuluarach, jednak obecnie jest ono mało realne.
- W kuluarach Brukseli mówiło się o tym już od roku, jednak teraz sprawa wydaje się być już nieaktualna. Donald Tusk miał wsparcie dwojga „rodziców chrzestnych” tego pomysłu. Należy jednak podkreślić, że prezydent Sarkozy jest już politycznym emerytem, co oznacza, że Tusk nie może liczyć na poparcie Francji. Właściwa pomysłodawczyni umieszczenia Donalda Tuska w roli szefa Komisji Europejskiej, kanclerz Angela Merkel, ostatnio notorycznie przegrywa wybory w poszczególnych landach, co raczej nie wróży jej zwycięstwa w najbliższych wyborach. Taki stan rzeczy oznacza, że Tusk traci swoje dotychczasowe poparcie. Warto także zauważyć, że Europejscy Demokraci (EPL), którzy też mieliby wspierać Tuska, w wielu krajach także przegrywają wybory i tracą poparcie. W tym świetle informację o Donaldzie Tusku w roli szefa Komisji Europejskiej traktowałbym jako „political fiction” i „mission impossible” - tłumaczy w rozmowie z portalem Niezależna.pl Ryszard Czarnecki.
