Kilka dni temu na łamach portalu Niezależna.pl pisaliśmy o tym, że minister sprawiedliwości Jarosław Gowin odkrył, kto czyha na potknięcie premiera. Ustalił nawet skąd wzięła się afera Amber Gold. Jego zdaniem Donald Tusk jest prześladowany przez tajne siły rodem z PRL, które teraz chcą „wysadzić go z siodła”.
Początkowo wypowiedzi ministra Gowina w tym tonie nosiły znamiona służalczości, jednak obecnie skala, z jaką szef resortu sprawiedliwości lansuje swoją teorię jest doprawdy zaskakująca. Pozostaje jedynie poczekać, aż media głównego nurtu podchwycą wyjaśnienia Gowina i afera Amber Gold zostanie zamieciona pod dywan.
Tym razem o czyhających na Donalda Tuska postkomunistycznych zbirach Jarosław Gowin przekonywał na antenie RMF FM.
- Nie ma komisji śledczej, bo ona byłaby jedną wielką hucpą. (...) Ja nie wykluczam, że faktycznie część tzw. postkomunistycznego biznesu może być rozczarowana rządami Platformy i mogła dojść do wniosku, że jest pora na to, żeby wysadzić Donalda Tuska z siodła, ale jeżeli tak było, to się przeliczyli. (...) Ja sądzę, że za Amber Gold stoi świat przestępczy, a nie żadna część biznesu, czy innego. Natomiast to, że tak mocno wyeksponowano w całej tej sprawie współpracę Michała Tuska to już nie był przypadek – mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Jarosław Gowin.
