Nasze państwo powoli staje się popychadłem wielkich mocarstw, a ośmieszają nas nawet nieduże kraje, takie jak Litwa. Polską wstrząsa jedna z największych afer gospodarczych w ciągu ostatnich lat – w dodatku z udziałem syna premiera. Tysiące ludzi, głównie wyborców Platformy Obywatelskiej, zostało okradzionych ze swoich pieniędzy. Pod okiem służb specjalnych działała największa pralnia pieniędzy. Tymczasem rządząca partia cały czas utrzymuje przewagę w sondażach. Wniosek jest prosty: nieważne, jak cię widzą, ważne, jak cię piszą. I właśnie na to „pisanie" Donald Tusk rzucił wszystkie środki i swoich najlepszych ludzi. Tego jednego możemy się od nich nauczyć. Bitwy wygrywa się nie tam, gdzie chcemy je wygrać, ale tam, gdzie przeciwnik wygrać je pozwala.
