- Panie premierze ta afera nie jest aferą pana syna. Nie jest też w moim przekonaniu aferą parabankową tylko. To jest afera pana panie premierze, jako przewodniczącego PO i jako premiera rządu. Dowiedzieliśmy się tutaj, że wszyscy o tym wiedzieli, że w Gdańsku było wiedzą powszechną, że mamy do czynienia z przestępczym procederem. W związku z tym pytam, co pan jako szef rządu i służby specjalnych w tej sprawie zrobił. Jakie decyzje pan podjął, kiedy i w jakiej formie otrzymał pan meldunek od służb specjalnych w tej sprawie. Czy była to wyłącznie relacja ustna czy też pisemna. Jak pan na nią zareagował, jakie wydał dyspozycje. I wreszcie proszę nam powiedzieć, jeśli było zawiadomienie BGŻ o praniu brudnych pieniędzy, to czyje to były pieniądze, jakie brudne pieniądze prano. Czy może prano pieniądze „Nikosia”, Mariusza O., a może „Kiełbasy”. To sprawa była kilka lat temu podnoszona wobec pana osobiście. Niech pan nam wyjaśni jakie brudne pieniądze prał OLT i Amber Gold – pytał z mównicy sejmowej Antoni Macierewicz.
Na odpowiedź Donalda Tuska nie trzeba było długo czekać. Odnosząc się do pytań Antoniego Macierewicza, Donald Tusk starał się robić dobrą minę do złej gry i próbował obrócić wszystko w żart.
- Zastanawiam się jak można formułować - to zdaje się poseł Macierewicz zaszarżował w pewnym momencie - przypominając sławetne wystąpienie nieżyjącego już Andrzeja Leppera, z którego wynikało, że wszyscy lub prawie wszyscy polscy politycy razem z „Masą”, „Kiełbasą” organizowali mafię w Polsce. Sprawa skończyła się w sądzie, już lata temu. Dziś słyszę, że poseł Macierewicz sugeruje, sądzie, że mój syn - pewnie wspólnie ze mną, nie żyjącym „Nikosiem”, „Masą” i „Kiełbasą” wywoził złoto do Niemiec, na które czekał dziadek z Wehrmachtu. Nie jestem w stanie opisać inaczej tej konfabulacji – ironizował Tusk.
Antoni Macierewicz nie pozostawił wypowiedzi premiera bez komentarza i korzystając z trybu sprostowania ponownie wszedł na mównicę.
- Pan premier Donald Tusk jak to często się zdarza - zwłaszcza wtedy, gdy odnosi się do mnie - albo nie rozumie tego co jest powiedziane, albo udaje, że nie rozumie po to, żeby robić sobie niesmaczne dowcipy. W tej sytuacji, o której była mowa dokładnie chciałem jasno zaznaczyć i to powiedziałem - rzeczywiście uważam, że ta afera nie jest aferą pana syna. I tak powiedziałem. I nie jest także aferą pana dziadka z Wehrmachtu. To afera jest pana aferą, bo pan stworzył system mafijny, który w Gdańsku uniemożliwił dojście do prawdy i sprawiedliwości. Pan jest za to odpowiedzialny i pan się żadnym żartem z tego nie wykpi – zapewnił Antoni Macierewicz.
Następnie poseł PiS pokazał zdjęcie, na którym "całe kierownictwo PO ciągnie w ramach reklamy samolot OLT". Zdjęcie zostało opublikowane w „Gazecie Wyborczej” jako ilustracja do tekstu Michała Tuska o oddaniu do użytku nowych inwestycji na lotnisku w Gdańsku. Na fotografii na pierwszym planie znajduje się prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, a tuż za nim w "przeciąganiu liny" uczestniczą ciągną wiceprezydenci Gdyni i Sopotu, a także marszałek województwa pomorskiego z PO.
- Prosiłbym, żeby wysoka izba mogła zobaczyć to zdjęcia, na którym całe kierownictwo PO ciągnie w ramach reklamy samolot OLT, żeby zareklamować. Na czele jest pana przyjaciel pan Adamowicz i szef sejmiku pomorskiego. To jest właśnie ten system mafijny, który doprowadził do tego, że nikt nie mógł tknąć palcem pana Marcina P. Boję się, że pan zamieni się niedługo w Donalda T. - oświadczył Macierewicz.
