Oględziny miejsca pożaru mogą potrwać kilka dni. Później w ciągu kilku tygodni biegły będzie musiał sporządzić opinię, w której postara się wyjaśnić przyczyny pożaru, których jak do tej pory nie udało się jeszcze ustalić. Rozpatrywane są różne hipotezy, w tym celowe zaprószenie ognia. Policja cały czas przesłuchuje świadków.
Jeszcze dziś ma zapaść decyzja w wszczęciu śledztwa ws. Pożaru.
- Śledztwo będzie prowadzone w sprawie spowodowania zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób i mienia znacznej wartości. Dzisiaj na miejscu rozpoczną się oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa – tłumaczy rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Dariusz Ślepokura.
Zgłoszenie o pożarze hali strażacy dostali w niedzielę po godz. 5 rano. Ogień objął ok. 5 tys. metrów kwadratowych obiektu, którego łączna powierzchnia to 10 tys. m kw. Ostatecznie spaliło się 2,5 tys. metrów kwadratowych. W sumie 105 strażaków gasiło pożar przez blisko 16 godzin. Na miejscu nadal znajdują się strażacy, którzy przeszukują i zabezpieczają cały teren.
W hali były głównie tekstylia, ale też sprzęt AGD. Udało się ocalić jej drugą część oddzieloną od pierwszej drzwiami przeciwpożarowymi.
To kolejny pożar hali w Wólce Kosowskiej w ostatnich latach. Do pożarów doszło tam już w 2009 i w 2011 roku, ale w innych budynkach.

