Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Honor i Kościół

Nie ma sprzeczności pomiędzy zachowaniem honoru a byciem dobrym katolikiem. Honor pozwala nam zachować ludzką godność w sytuacjach najtrudniejszych.

Nie ma sprzeczności pomiędzy zachowaniem honoru a byciem dobrym katolikiem. Honor pozwala nam zachować ludzką godność w sytuacjach najtrudniejszych. Tylko ludzie honoru mogą szczerze wybaczyć. Kiedy pojednanie jest upokarzające dla jednej ze stron, mamy do czynienia jedynie z jątrzeniem rany.

Z dużym niepokojem przeczytałem wypowiedź arcybiskupa Józefa Michalika dla Katolickiej Agencji Informacyjnej na temat wspólnego przesłania moskiewskiej Cerkwi i polskiego episkopatu, a także jego ocenę sytuacji wokół smoleńskiej tragedii. Mój niepokój jest podwójny, gdyż arcybiskup Michalik jest człowiekiem o znacznym autorytecie i od lat przewodzi Konferencji Episkopatu Polski.

Trudno uwierzyć, by kierował się czymś innym niż własnym wyczuciem dobra Kościoła i widzianą w swoim sumieniu sytuacją Polski. Nawet jednak mając najlepsze intencje, można po prostu nie mieć racji. Przeciwstawianie zdecydowanego stanowiska w sprawie tragedii smoleńskiej konieczności chrześcijańskiego pojednania, a taki jest kontekst tej wypowiedzi, to mimowolne oskarżenie Moskwy, tamtejszego Kościoła i narodu. Jeżeli rosyjskie władze nie miały z tą tragedią nic wspólnego, powinny domagać się pełnej jawności i ukarania sprawców. Wskazanie winnych, czy to po stronie polskiej, czy rosyjskiej, zdejmuje ciężar odpowiedzialności z całego państwa i usuwa cień kładący się między narodami.

Nie można też zgodzić się z tezą arcybiskupa Michalika, że badając przyczyny katastrofy, stawiamy gołosłowne oskarżenia. Czy sprawa umieszczenia w kokpicie rzekomo pijanego gen. Błasika nie została wyjaśniona? Czy nie była to krzywda wyrządzona przez rosyjskie władze Polakom? Czy sposób potraktowania ciał poległych nie jest faktem znanym powszechnie? Jak odnieść się do dziesiątków faktów fałszowania i niszczenia dowodów? To wszystko, niezależnie od intencji władz rosyjskich, jest upokarzaniem Polaków. Nie słychać przy tym protestu ze strony rosyjskiej Cerkwi, która autoryzuje politykę Putina. Jest prawdą, że wielu dowodów w tej sprawie brakuje. Nie wynika to jednak z małej dociekliwości tych, którzy szukają prawdy, ale z uległości naszego rządu wobec rosyjskich władz. W takiej sytuacji pojednanie jest fikcją. Człowiek mający ograniczoną wolność nie może się jednać ze swoim panem, bo decyzje nie są jego własnością.

Pojednaniu nie sprzyja też polityka Moskwy wobec innych narodów. Za czasów Putina rosyjskie czołgi rozjeżdżały czeczeńskie wsie, a jego żołnierze mordowali kobiety i dzieci. Niedawno obchodziliśmy rocznicę napaści Rosji na Gruzję. Czy możemy udawać, że tego wszystkiego nie było? Czy byłoby możliwe pojednanie polsko-niemieckie, gdyby u naszego sąsiada rządził Adolf Hitler? W latach 60. polscy biskupi postanowili wyciągnąć rękę do niemieckich, widząc potężną zmianę, jaka dokonała się wśród elit i w narodzie niemieckim. Nikt nie miał wątpliwości, że w najbliższych dziesięcioleciach działania ze strony Niemiec w czasie II wojny światowej nie mogą się powtórzyć. Podbite państwo straciło część terytorium, było przez lata okupowane i podzielone, przeszło wreszcie proces demokratycznych zmian. Rosja nie rozliczyła się ze zbrodni komunizmu, wraca do imperialnej polityki, zagraża swoim sąsiadom, a także nieludzko traktuje wielu własnych obywateli. Cerkiew nie zdobyła się na potępienie tej polityki, a wręcz jest jednym z jej filarów. Patriarcha Moskwy sprawuje rząd dusz nad prawosławnymi jednego narodu. Inne Cerkwie są od tego patriarchatu niezależne. Skoro do wspólnego oświadczenia wybrano Cerkiew rosyjską, pomijając pozostałe, to wybrano przede wszystkim ośrodek polityczny. Tak pojednania się nie zbuduje.

Podejrzenie, niezależnie od intencji autorów tego przedsięwzięcia, że jest to kolejny etap podporządkowywania interesów Polski Moskwie, utwierdzi się jeszcze bardziej. Nie ma sprzeczności pomiędzy zachowaniem honoru a byciem dobrym katolikiem. Honor pozwala nam zachować ludzką godność w sytuacjach najtrudniejszych. Tylko ludzie honoru mogą szczerze wybaczyć. Kiedy pojednanie jest upokarzające dla jednej ze stron, mamy do czynienia jedynie z jątrzeniem rany. Kiedyś zaboli jeszcze mocniej.

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej