Wiek XX przyniósł światu niesłychaną koncentrację kapitału. Sklepy zastąpiono supermarketami. Tradycyjne banki wchłonięte zostały przez ogromne grupy finansowe. Państwa podporządkowywały się dużym instytucjom zarządzającym setkami miliardów dolarów. Wydawało się, że ten kierunek rozwoju świata jest już przesądzony. To samo działo się zresztą z mediami. Najpierw wchłaniały je większe grupy. Potem tworzyły centralne ośrodki zarządzania, a nawet produkcji informacji. Rozwój techniki, szczególnie komputerowej, sprzyjał takiej unifikacji.
Wiek XXI rozpoczął się serią kryzysów, które podważyły ten kierunek rozwoju świata. Instytucje finansowe zamiast wspierać tworzenie nowych wartości, generowały sztuczne walory, niemające wiele wspólnego z prawdziwym kapitałem. To doprowadziło do wykrzywienia całego rynku, a ostatecznie załamania się wielkich potęg finansowych. Również supermarkety zakończyły okres swojego najbujniejszego rozwoju. Ludzie powoli zaczęli wracać do sklepów mniejszych albo przerzucili się na zakupy w Internecie. Kryzysy finansowe podważyły zaufanie do korporacji finansowych i dały nowe życie kasom pożyczkowym. Media skoncentrowane w megagrupach, szczególnie te tradycyjne, zaczęły w przyspieszonym tempie bankrutować. Można powiedzieć, że do zniszczenia prasy drukowanej na Zachodzie przyczynił się tyleż Internet, co koncentracja redakcji.
Dlaczego ten kierunek rozwoju cywilizacji zaczął się załamywać?
Powód był prosty, tak prosty, że niemożliwy do przyjęcia przez większość dynamicznych, osiągających do tej pory sukcesy menedżerów. Piętrowo zarządzane firmy oderwały się od człowieka. Supermarkety oferowały często tańsze wyroby i ich bardzo dużą ilość. Jednak nigdy towar sprowadzany na półki nie mógł uwzględniać konkretnego klienta. W zamian stworzono klienta statystycznego. Opracowano jego przeciętne zapotrzebowanie i zmuszano, by zmieścił się w proponowanej ofercie. Klient, po początkowej fascynacji, zbuntował się. Chciał, by sprzedawca zauważył właśnie jego. To jednak, mimo wielu zabiegów marketingowych, nie było możliwe. Od bezdusznego supermarketu lepszy więc był jeszcze bardziej bezduszny Internet. Oferta zakupów jest tam większa, ceny niższe, a towar dociera do domu. Resztę załatwiają sklepy osiedlowe. W małych sklepikach kipi życie. Klient zna sprzedawcę, a ten jego potrzeby. Nowoczesny wcale nie okazał się supermarket, a sklepik bliski człowieka. Nie oznacza to, że sklepik rezygnował z nowinek. Wręcz przeciwnie, małe sklepy korzystają z najnowocześniejszych form zaopatrzenia, komputerów i elektronicznej księgowości. Rozwój techniki pomógł wyeliminować kosztowne biura obsługi i obniżyć ceny do poziomu bliskiego supermarketom. Resztę zrobiły stowarzyszenia niewielkich sprzedawców organizujące im handel i broniące ich interesów. Do Polski ta rewolucja dociera z opóźnieniem, ale jest już widoczna.
Zamiast supermarketów powstają tanie dyskonty albo centra handlowe nastawione na sklepy o niewielkich powierzchniach. Coraz chętniej jednak rozglądamy się za osiedlowymi sklepikami, których poziom rośnie, a ceny relatywnie do dużych sieci spadają.
Przykład handlowców wyjaśnia też kierunek rozwoju mediów. Potężne korporacje przestały korespondować z własnymi czytelnikami. Czytelnik statystyczny nie istnieje. Można znaleźć grupy bardziej podatne na kupowanie jakiegoś medium albo mniej. Tylko że te grupy się zawężają. Czytelnik chce być zauważony przez Redakcję. Jest to jeden z powodów gwałtownego rozwoju Internetu. W nim każdy może być czytelnikiem i redakcją. Jednak oprócz dziennikarstwa obywatelskiego istnieje także potrzeba funkcjonowania profesjonalnego. Które profesjonalne media mają szansę na rozwój? Tylko te, które są reprezentantami swojego środowiska. Oglądanie obcych okienek czy kupowanie cudzych gazet jest jak wyjazd za granicę. Codziennie jednak żyje się u siebie. Gazeta musi dawać czytelnikowi wrażenie, że jest emanacją jego działalności i aspiracji. To mogą robić tylko redakcje zżyte ze swoimi czytelnikami. Nie chodzi wcale o wielkość mediów, a odległość czytelnika od centrum decyzyjnego. Im mniejsza, tym bardziej jest on chętny do płacenia za produkt. Piętrowe struktury taką możliwość odbierają. Najlepsze badania, choć przydatne, nie zastąpią kontaktu z człowiekiem.
XXI wiek wymusza nowe sposoby organizacji. Są one zaprzeczeniem XX-wiecznych supermarketów handlowych, medialnych czy finansowych. Supermarkety mają pieniądze, ale tracą kapitał podstawowy – ludzi. Mniejsze firmy, choć biedne, łatwo podnoszą się nawet po bankructwach, bo ich kapitałem jest związek z człowiekiem. To jest dzisiaj wyznacznikiem nowoczesności.
W kioskach i salonach prasowych nadal dostępny miesięcznika „Nowe Państwo”, którego tematem przewodnim są metamorfozy i wolny Radosława Sikorskiego.