Polityk PiS jest rozczarowany faktem, że Mitt Romney - konserwatywny kandydat na prezydenta USA - nie spotka się w Polsce z opozycją (tak jak to zrobił w Wielkiej Brytanii) ani nie ma w planach upamiętnienia śp. Lecha Kaczyńskiego. - Wydaje mi się to niewłaściwe. Taka osoba przyjeżdża po to, żeby pokazać swoje plany polityczne i swoją niezależność myślenia. Nie powinna być gościem tylko jednego obozu politycznego i realizować plan polityczny wyłącznie jednego obozu. Tym bardziej, że Mitt Romney w Wielkiej Brytanii spotkał się z Partią Pracy, największą partią opozycyjną - mówi.
- Nie chodzi tylko o to, żeby spotkać się opozycją. Chodzi także o to, żeby wykonać pewien gest pamięci o prezydencie Kaczyńskim - dodaje Krzysztof Szczerski. Poseł PiS był inicjatorem akcji portalu Niezalezna.pl, mającej na celu nakłonienie Romneya do odwiedzenia grobu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Wszystko jednak wskazuje, że do wizyty Romneya w Krakowie nie dojdzie. - To duże zaskoczenie negatywne. Kwestią pewnego wyczucia dyplomatycznego jest uhonorowanie prezydenta Kaczyńskiego i pamięci o nim. Tu nie chodzi tylko o opozycję, ale o człowieka, który wiele znaczył dla Polaków, Polonii amerykańskiej i relacji polsko-amerykańskich. Tym bardziej, że prezydent Obama nie był obecny na pogrzebie Lecha Kaczyńskiego i na tym tle można by pokazać zmianę polityki, którą Romney zapowiadał w swoich wypowiedziach - podkreśla Szczerski.
Były wiceminister spraw zagranicznych docenia jednak fakt, że Romney wybrał Polskę jako jeden z trzech krajów (obok Izraela i Wielkiej Brytanii), które odwiedzi przed wyborami prezydenckimi. - To ważny gest. W Europie Środkowej Stany Zjednoczone nie mają ważniejszego i większego sojusznika niż Polska. To klasyczne wskazanie na najważniejszych partnerów Ameryki na świecie – komentuje Krzysztof Szczerski.

