Politycy PiS skrytykowali zagrywkę Komorowskiego. Umówione wcześniej spotkanie z prezydentem miało dotyczyć ustawy emerytalnej, tymczasem Kancelaria Prezydenta oświadczyła, że spotkanie się nie odbędzie, a prezydent ws. reformy emerytalnej będzie się konsultował tylko prawnikami.
Zamiast spotkania prezydenta z Jarosławem Kaczyńskim, Komorowski zwołał spotkanie przedstawicieli wszystkich ugrupowań parlamentarnych, z którymi ma zamiar rozmawiać o przyszłości rynku pracy, zabezpieczenia socjalnego i polityki prorodzinnej. Politycy PiS czują sie oszukani.
- Wczoraj zostały przyjęte inne reguły. Wczoraj było umówione spotkanie dwóch osób z PiS - Jarosław Kaczyński z osobą towarzyszącą i dwóch osób ze strony Kancelarii Prezydenta - prezydenta i osoby towarzyszącej. Dzisiaj reguły zostały zmienione. To dowód na to, że słowo Bronisława Komorowskiego niewiele znaczy – tłumaczył Mariusz Błaszczak.
W związku z zaistniałą sytuacją prezes PiS nie weźmie udziału w spotkaniu przedstawicieli ugrupowań parlamentarnych z prezydentem. Reprezentować będzie go przedstawiciel klubu parlamentarnego. Jarosław Kaczyński deklaruje jednak, że jest gotów rozmawiać o reformie emerytalnej i wzywa prezydenta Komorowskiego, aby nie podpisywał ustawy „67”.
- Jesteśmy gotowi w tej sprawie rozmawiać z prezydentem RP i chciałem z tego miejsca wezwać prezydenta RP do tego, żeby nie podpisywał tej ustawy. I żeby nas, w tym także mnie, i ja jestem gotów do takiej rozmowy, przyjął; żebyśmy mogli nasze argumenty przedstawić - powiedział Kaczyński na konferencji prasowej.

