„W piśmie stanowiącym odpowiedź na złożony wniosek, Minister Zdrowia poinformował Panią Senator Beatę Gosiewską, że wyżej wymieniona uczelnia jest samodzielną jednostką, a jej władze podejmują decyzje w sprawie udostępnienia pomieszczeń laboratoryjnych na podstawie obowiązujących ją przepisów oraz postanowień umów łączących ją z innymi podmiotami. W związku z przedstawionymi okolicznościami wyrażenie zgody przez Ministra Zdrowia na użycie pomieszczeń uczelni w celu przeprowadzenia badania posekcyjnego leży poza właściwością Ministra” – dodają politycy rządu.
Oświadczenie ministrowie wystosowali w związku z wypowiedzią Jarosława Gowina wczoraj w wywiadzie dla TVN24: - Decyzja o niedopuszczeniu patologa Michaela Badena do sekcji zwłok Przemysława Gosiewskiego była w gestii Ministerstwa Zdrowia i to była suwerenna decyzja ministra Arłukowicza. (…) Jeżeli to nie była decyzja Arłukowicza, to co najmniej miał w niej poważny udział – mówił polityk PO.
Ważne w tych słowach ministra sprawiedliwości jest to, że potwierdzają one, że decyzja o niedopuszczeniu prof. Michaela Badena do sekcji zwłok śp. Przemysława Gosiewskiego zapadła na szczeblu rządowym, a nie – jak przypuszczano dotąd – autonomicznie w prokuraturze. Z wypowiedzi Jarosława Gowina wynika, że decyzję podjął minister Bartosz Arłukowicz, choć dotychczas zarzekał się, że to nie leży w jego gestii. Nawet w obecnym wspólnym oświadczeniu Gowin i Arłukowicz nie wytłumaczyli dlaczego sprawa dopuszczenia prof. Badena do sekcji ofiar katastrofy smoleńskiej była rozpatrywana podczas Rady Ministrów.
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie dwukrotnie odmówiła dopuszczenia do badań ofiar katastrofy smoleńskiej światowej sławy patologa prof. Michaela Badena. Wnioski o umożliwienie udziału prof. Badena w badaniach składała Beata Gosiewska i Zuzanna Kurtyka.
– Rozmawiałem z ministrem Arłukowiczem, kilkakrotnie prosząc o przychylne stanowisko w kwestii skorzystania z sal, w których będzie można ewentualnie przeprowadzić badanie posekcyjne, gdybyśmy uzyskali na nie zgodę od prokuratury. Minister Arłukowicz wyznaczył termin na odpowiedź, ale poinformował mnie o wiele wcześniej, używając argumentu „nie, bo nie” , bez oparcia na żadnych prawnych uwarunkowaniach – mówi poseł Antoni Macierewicz.