Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Putin wykończy Rosję

Jedynym ratunkiem dla Rosji wydaje się dzisiaj rezygnacja z mocarstwowych ambicji, przestawienie gospodarki na inne rodzaje przemysłu niż tylko wydobywczy, przestrzeganie praworządności i wzro

Jedynym ratunkiem dla Rosji wydaje się dzisiaj rezygnacja z mocarstwowych ambicji, przestawienie gospodarki na inne rodzaje przemysłu niż tylko wydobywczy, przestrzeganie praworządności i wzrost zamożności obywateli. To jednak jest całkowicie sprzeczne z mocarstwową koncepcją Putina.

Dzisiaj Rosja po raz pierwszy od prawie ćwierć wieku sięga szczytu mocarstwowej potęgi. Daleko jej wprawdzie do USA, Chiny też zaczynają ją wyprzedzać w potencjale militarnym i gospodarczym.  Mimo to Moskwa znowu prowadzi politykę globalną, konkurując w wielu miejscach z Waszyngtonem.

Jaki jest potencjał Rosji? Po pierwsze, dysponuje jedną z największych armii świata. Wprawdzie na zbrojenia wydaje 10 razy mniej niż Stany Zjednoczone, ale ma ciągle potężny arsenał nuklearny zdolny wywołać światowy kataklizm. Po drugie, dysponuje potężną siatką szpiegowską w niemal każdym liczącym się kraju na świecie. Po trzecie, uzależniła od dostaw energetycznych wiele krajów ościennych. Zbudowała wreszcie system sojuszy od Chin, przez republiki azjatyckie i Białoruś oraz w coraz większym stopniu Ukrainę, do Syrii i Iranu. Putin może do wielu państw przemawiać z pozycji siły i coraz chętniej to robi. Pytanie tylko – po co?

Rozbudowa imperium amerykańskiego służy przede wszystkim amerykańskiej gospodarce, jej biznesowym elitom i zwykłym obywatelom. Rozbudowa imperium rosyjskiego kosztuje Rosję coraz więcej pieniędzy i dobrobytu w żaden sposób nie zwiększa. Co gorsza dla Kremla,  Putin, szukając pieniędzy na swoje plany, musi niszczyć wyrosłą na służbach specjalnych oligarchię. Niewykluczone, że to ostatnie mu się uda, chociaż na pewno operacja ta nie przebiegnie bezkrwawo. Rosnące niezadowolenie władca na Kremlu będzie musiał dusić za pomocą coraz bardziej radykalnych posunięć. To też będzie kosztować. Czy Rosję stać na taką mocarstwowość? Na razie z trudem, ale tak.

Jednak wydatki będą rosły w postępie geometrycznym. Chcąc utrzymać obecny potencjał militarny na stałym poziomie, Moskwa planuje docelowo wydawać rocznie około 100 mld dolarów. To i tak mniej niż jedna piąta budżetu USA. Wydatki rosyjskiej armii są mało efektywne ze względu na ogromną korupcję, która jest ważnym źródłem utrzymania pracowników sektora militarnego. Nie wiadomo dokładnie, ile Rosja łoży na służby specjalne. Nie są to raczej małe sumy. Coraz więcej będzie kosztować polityka utrzymywania sojuszy. Wprawdzie na razie główni sprzymierzeńcy to importerzy broni albo paliw.

Problem w tym, że są to dosyć wątpliwi płatnicy. Syria kupująca znaczne ilości broni ma problem z jej rozliczeniem, a Ukraina i Białoruś nieustanie kłócą się z Moskwą o zapłatę za gaz. W miarę wzrostu presji międzynarodowej i aspiracji mieszkańców Imperium Rosyjskiego koszt podtrzymywania sojuszy będzie coraz wyższy. Można śmiało założyć, że jedna czwarta planowanych dochodów Rosji będzie wydawana na rozbudowę imperium. W tym czasie infrastruktura gospodarcza kraju, jeżeli się nie rozpadnie, to na pewno pozostanie daleko w tyle za rozwiniętymi krajami. Do tego dochodzi wreszcie kryzys demograficzny. Niewielki wzrost urodzeń odnotowany ostatnio w Rosji wiąże się z ogromną dzietnością mieszkańców Kaukazu, niechętnych Moskwie.

Putin mógł zakładać, że ogromne wydatki zostaną pokryte dzięki wzrostowi cen ropy i gazu. Już wiadomo, że ceny tego ostatniego będą w najbliższych latach spadać. Rosja musi je obniżać dla większości odbiorców europejskich. Wkrótce eksport gazu może być równie mało opłacalny, jak jego sprzedaż krajowym kontrahentom. Wojny na utrzymanie cen Gazprom z rynkiem  nie wygra.

Ceny ropy ostatnio nawet rosną. Wynika to jednak z sytuacji międzynarodowej, a nie z koniunktury. Należy się liczyć z tym, że do końca dekady niekonwencjonalne metody wydobywania ropy obniżą ceny tak znacząco, jak stało się to w przypadku rynku gazu.

Rosję czeka więc wzrost wydatków i spadek dochodów. Znaczne rezerwy finansowe zgromadzone przez ostatnie lata nie zapobiegną na długo kryzysowi. Pierwsze skutki finansowego tąpnięcia Rosja może odczuć już za dwa, trzy lata.

Jedynym ratunkiem dla Rosji wydaje się dzisiaj rezygnacja z mocarstwowych ambicji, przestawienie gospodarki na inne rodzaje przemysłu niż tylko wydobywczy, przestrzeganie praworządności i wzrost zamożności obywateli. To jednak jest całkowicie sprzeczne z mocarstwową koncepcją Putina. Nie widzi on powodu, by rezygnować ze swoich planów, skoro odnosi tak ogromne sukcesy. Ma przy tym wsparcie Chin, które potrafią czekać na swoją okazję. A okazja przyjdzie już za kilka lat i będzie nieprzyjemna dla rosyjskich mieszkańców Syberii. Czy Putin tego nie widzi? Pewnie widzi, ale trudno zatrzymać maszynę, którą rozpędzał przez kilkanaście lat. Widzą to też postsowieckie elity i chcą go przystopować, zanim pogrąży wszystkich w kryzysie gorszym niż ten, który doprowadził do rozpadu ZSRR. Jeżeli im się nie uda, Zachód zapełni się wkrótce bogatymi Rosjanami z wojskową i KGB-owską przeszłością, a Rosja będzie już nie tyle konkurentem dla USA, ile dla Turcji, która tęsknym okiem patrzy na Kaukaz.

Buntujący się mieszkańcy Moskwy próbują ratować nie tylko siebie, ale i cały kraj przed wizjami z Kremla, które mogą wysadzić Rosję w powietrze.

Tekst pochodzi z miesięcznika "Nowe Państwo":

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej