Rząd nie dostał żadnej zadyszki. Nikt go też nie podmienił. Ministrowie Tuska byli równie niekompetentni cztery lata temu, jak i obecnie. Tragikomiczne wpadki zdarzały się jeszcze częściej. Tylko wszystko im wybaczano, a konkretnie wybaczali twórcy opinii publicznej. Dzisiaj skończyła się przydatność Tuska. „Mądrość etapu” nakazuje, by zastąpić go kimś innym albo skłonić, by się dostosował do nowej sytuacji. Póki Tusk się nie zmieni, będą zmieniali Tuska. Tak właśnie się dzieje, gdy jedynym pomysłem na rządzenie jest bycie przydatnym dla wielkich tego świata.
