Nie można też lekceważyć wpływu mocarstw na polską scenę polityczną. Tuska na pewno nie chcą Rosjanie, którzy od dawna stawiają na Komorowskiego. Słabo liczą się z nim Amerykanie. Woleliby kogoś bardziej odważnie prowadzącego politykę wobec Rosji. Słabość Tuska niepokoi też Berlin. Gdyby zastąpił go bardziej sprawny polityk, ale proniemiecki, pewnie Angela Merkel by to zaakceptowała. Na razie jednak to niemożliwe. Niemcy będą więc Tuska bronili. Czy to wystarczy? Wystarcza coraz mniej. W ostatecznej rozgrywce liczy się bowiem na nowo odżywający konflikt mocarstw.
