Za publikację prasową były rektor Uniwersytetu Gdańskiego prof. Andrzej Ceynowa i jego adwokat domagają się kary pozbawienia wolności dla Doroty Kani, która w 2007 roku napisała artykuł pt. „Agenci w gronostajach”. W środę w mowie końcowej prawnik z substytucji mec. Romana Nowosielskiego zażądał dla dziennikarki kary więzienia, grzywny oraz nawiązki na cel społeczny – te żądania w całości poparł prof. Ceynowa. Wyrok zapadnie za tydzień.
Sprawa dotyczy publikacji w tygodniku „Wprost” w 2007 r., w której Dorota Kania opisała znajdujące się w IPN dokumenty, według których Andrzej Ceynowa został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa.
W obronie dziennikarki staje także Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, a na portalach społecznościowych dziennikarze wyrażają swoje poparcie dla Doroty Kani.
- W świetle obowiązującego prawa adwokat może domagać się kary pozbawienia wolności dla dziennikarza, jednak ten fakt pokazuje wyraźnie, jak mamy fatalne prawo. Zakładając, że informacje opublikowane przez portal Niezależna.pl są prawdziwe to jest to koronny dowód na to, że prawo w kwestii karania dziennikarzy za ich publikacje powinno zostać zmienione. Jeśli sąd skazałby redaktor Kanię na karę więzienia, byłaby to kompromitacja wymiaru sprawiedliwości i polskiego prawa – tłumaczy w rozmowie z portalem Niezależna.pl Wiktor Świetlik.
Poniżej publikujemy treść listu Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP skierowanego w sprawie Doroty Kani do Ministra Sprawiedliwości:
Zakładając, że informacje upublicznione przez media (m.in. portal niezalezna.pl) są prawdziwe, wyrażamy najwyższe zaniepokojenie żądaniem kary więzienia dla redaktor Doroty Kani w procesie karnym z powództwa profesora Andrzeja Ceynowy, dotyczącym publikacji "Agenci w gronostajach" z 2007 roku. Już samo takie żądanie może być powodem autocenzury ze strony innych dziennikarzy. Jeśli sąd przychyliłby się do żądania powoda to fatalnie świadczyłoby to nie tylko o stanie naszego prawodawstwa, ale i braku demokracji, której istotnym filarem jest wolność słowa.
Żądanie kary więzienia dla dziennikarki jest koronnym dowodem na to, że niesławny artykuł 212 w kodeksie karnym i zawarta w nim możliwość pozbawienia wolności ma wymiar nie tylko symboliczny. Tym bardziej apelujemy o podjęcie działań zmierzających do likwidacji tego artykułu, a także rewizji kodeksu karnego pod kątem przepisów w istotny sposób ograniczających wolność słowa.