Katarzyna W. została aresztowana na dwa miesiące. W poniedziałek, przebywając w katowickim areszcie kobieta poprosiła o kontakt ze Służbą Więzienną. Powiedziała, że połknęła proszek do mycia naczyń, który jest na wyposażeniu celi. Na miejsce wezwano pogotowie.
- Nie doszło do naruszenia przepisów, jak również ten incydent nie stanowił zagrożenia dla życia i zdrowia podejrzanej Katarzyny W. - oświadczyła rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.
Obrońca Katarzyny W. złożył już wniosek o uchylenie aresztu wobec podejrzanej, jednak zaprzecza podawanej przez katowicką prokuraturę informacji, że złożył zażalenie na aresztowanie swojej klientki. Adwokat podkreślił, że dopiero przygotowuje pismo w tej sprawie.
- Dementuję informację, że złożyłem zażalenie na stosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. W dniu dzisiejszym w godzinach porannych złożyłem w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach wniosek w trybie art. 253 Kodeksu postępowania karnego - oświadczył w rozmowie mec. Marcin Szymonek, który wcześniej nie chciał komentować informacji o zażaleniu na areszt.
Przepis 253 kpk, na który powołuje się obrońca, mówi, że środek zapobiegawczy „należy niezwłocznie uchylić lub zmienić, jeżeli ustaną przyczyny, wskutek których został on zastosowany lub powstaną przyczyny uzasadniające jego uchylenie albo zmianę”. W myśl tego artykułu zastosowany przez sąd środek zapobiegawczy może być w postępowaniu przygotowawczym uchylony lub zmieniony na łagodniejszy również przez prokuratora.
Adwokat zaznaczył, że niezależnie od złożonego w środę wniosku przygotowuje także zażalenie na areszt - które rozpatrzy sąd - ale dotychczas go nie złożył. Nie wiadomo dokładnie, kiedy ten dokument zostanie złożony.