Wielkie miasta inwestują i zadłużają się mocniej niż inne. Inwestycje przekraczają bieżące możliwości miasta, dlatego konieczne jest zaciąganie długów - tłumaczą władze miast.
We Wrocławiu i Poznaniu na jednego mieszkańca przypada już po ok. 3,6 tys. zł, w Gdańsku 3,3 tys.zł. Nieoczekiwanie duże jest zadłużenie Włocławka - 3,4 tys. zł - czy Płocka 2,8 tys. zł na osobę - podaje "Rzeczpospolita".
Zadłużenie trzeba spłacać, miasta muszą podnosić dochody, ograniczając wydatki i oszczędzać na potęgę.
Rosną ceny biletów komunikacji miejskiej, opłaty za przedszkola, podatki od nieruchomości itp. Najczęściej radni oszczędzają na kulturze, sporcie, bieżącym utrzymaniu dróg, zabytków, administracji czy oświacie (likwiduje się szkoły).
Gdyby nie różne decyzje rządu, mielibyśmy więcej pieniędzy w budżecie - komentuje Barbara Sajnaj, skarbnik Poznania.
W tym roku znowu będziemy obciążeni zadaniami bez odpowiedniego zabezpieczenia finansowego: podwyżki wynikające z Karty nauczyciela, realizacja ustawy o wspieraniu rodzin i pieczy zastępczej czy podwyżki składki rentowej - dodaje w rozmowie z "Rzeczpospolitą".