Dziś polskie przewodnictwo w Radzie UE podsumowywał na forum Parlamentu Europejskiego premier Donald Tusk. Jak ocenił, polska prezydencja była prezydencją ludzi zdeterminowanych, aby swoje europejskie zadania wykonać najlepiej jak potrafią.
- Jeśli chodzi o całość prezydencji - cóż, nie zrealizowano priorytetów, jakie były stawiane - powiedział Błaszczak na konferencji prasowej w Sejmie.
Według polityka PiS, nie zostały wyrównane dopłaty dla polskich rolników i tych, jakie otrzymują rolnicy z Europy Zachodniej.
Mariusz Błaszczak mówił też, że nie widać „sukcesów nawet w sferze symbolicznej”. Zwrócił uwagę, że traktat akcesyjny z Chorwacją został podpisany w Brukseli, a nie w Warszawie.
- Kiedy my wstępowaliśmy do UE, traktat został podpisany w Atenach, bo wówczas Grecja sprawowała prezydencję. Pewnym symbolem też będzie to, że przedstawiciele polskiej prezydencji, minister finansów był wypraszany z posiedzenia dotyczącego przyszłości strefy euro. To jest symbol i pokazuje on naszą pozycję w UE, pozycję bardzo słabą - dodał poseł PiS.
Mariusz Błaszczak podkreślił, że „żaden z projektów nie został przeforsowany”, a ostatni szczyt przywódców UE zakończył się klęską.
- Bo czy można nazwać sukcesem to, że biedniejsza Polska będzie dokładała się do bogatszych państw zagrożonych? Nas po prostu nie stać na to, byśmy płacili długi bogatszych, jest to po prostu niesprawiedliwe – mówił Mariusz Błaszczak.