Jak wynika z ustaleń „Naszego Dziennika” osobą, która na internetowym blogu zamieszczała wpisy dotyczące katastrofy smoleńskiej oraz ujawniające informacje operacyjne Biura Ochrony Rządu, jest funkcjonariusz tej formacji, ppłk Robert D., korzystający z komputera w ambasadzie w Trypolisie.
Po publikacji dziennika wszczęte zostało postępowanie służbowe w tej sprawie. Cała sprawa ciągnie się już ponad trzy miesiące.
Były szef BOR płk Andrzej Pawlikowski jest zdziwiony, że cała sprawa ciągnie się tak długo. Jego zdaniem ustalenie tego, kto dokonywał obraźliwych wpisów nie powinno zająć więcej niż kilka dni.
Według płk. Andrzeja Pawlikowskiego umieszczanie w internecie obraźliwych komentarzy jest dla funkcjonariusza BOR haniebne i narusza zasadę apolityczności. Bez uzyskania zgody przełożonego funkcjonariusze BOR nie mogą nawet udzielać się publicznie, ani rozmawiać z dziennikarzami.