Dziś Sejm zapoznał się ze sprawozdaniem komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy. Według głównych wniosków i rekomendacji zawartych w raporcie były premier Jarosław Kaczyński i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powinni stanąć przed Trybunałem Stanu, a b. szef ABW Bogdan Święczkowski i b. wiceszef tej Agencji Grzegorz Ocieczek - usłyszeć zarzuty karne.
- Pan Kalisz walczył o jedynkę na liście SLD, chciał przypodobać się swoim kolegom i koleżankom z partii (...) i stąd popełnił tego rodzaju pseudodzieło, oparte na manipulacjach i fałszywym oskarżeniu ludzi, którzy robili to co do nich należy, wykonywali obowiązki, jakie nakładała na nich konstytucja, kodeks postępowania karnego i traktowali wszystkich jak równych wobec prawa – mówił Ziobro dziennikarzom w Sejmie.
Przypomniał, że przedstawiciele PiS w komisji śledczej złożyli zdaniem odrębne do raportu, w którym - jak ocenił – „rzeczowo i konkretne odnieśli się do raportu i zebranego w sprawie materiału dowodowego”.
Jak mówił Ziobro, łatwiej byłoby Kaliszowi napisać raport bez sejmowego śledztwa, bo „przecież wszyscy prokuratorzy, którzy zeznawali stwierdzili, że nikt na nich nie naciskał”. – Wszyscy prokuratorzy stwierdzili, że był poważny materiał dowodowy, który uzasadniał postawienie zarzutów Barbarze Blidzie - zauważył Ziobro.
Pytany o ewentualny wniosek o postawienie go przed Trybunałem Stanu, Ziobro powiedział, że ma nadzieję, że inicjatorzy „nie wymiękną”. - Dla mnie byłaby to okazja do pokazania ciemnej strony mocy. Zderzenia dwóch światów - świata korupcji i świata, który chciał z tą korupcją walczyć - powiedział.