Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Laskowski odchodzi z TVP

Witold Laskowski, który miał objąć stanowisko wicedyrektora TV Biełsat, otrzymał wypowiedzenie z pracy w TVP - poinformował Daniel Jabłoński z zespołu prasowego TVP.

Autor:

Witold Laskowski, który miał objąć stanowisko wicedyrektora TV Biełsat, otrzymał wypowiedzenie z pracy w TVP - poinformował Daniel Jabłoński z zespołu prasowego TVP. Przeciwko nominacji Laskowskiego protestowali pracownicy TV Biełsat.

O tym, że Laskowski - długoletni korespondent TVP w Moskwie, a ostatnio dyrektor TVP Polonia - będzie pełnił obowiązki zastępcy szefowej TV Biełsat Agnieszki Romaszewskiej-Guzy, TVP poinformowała na początku lipca. Szefowa TV Biełsat powiedziała wówczas, że nie konsultowano z nią tej decyzji ani jej o niej nie poinformowano, a o sprawie dowiedziała się z Internetu.

Romaszewska-Guzy mówiła, że nie wyobraża sobie współpracy z Laskowskim i jej nie podejmie. Wyjaśniła, że nie ma do niego zaufania zarówno z powodu sposobu, w jaki został powołany, jak i jego drogi życiowej. - Nie sądzę, żeby długoletnia kariera korespondenta w Moskwie, jeszcze od czasów istnienia ZSRR, dawała właściwą perspektywę na sprawy białoruskie, które w ostatnim czasie uległy poważnemu zaostrzeniu - mówiła wówczas.

Kanał Biełsat powstał na mocy porozumienia podpisanego przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Telewizję Polską polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Telewizję Polską w 2007 r. Pierwsza i jak dotąd jedyna niezależna telewizja na Białorusi rozpoczęła nadawanie 10 grudnia 2007 r.; tego dnia przypada Światowy Dzień Praw Człowieka.

Z kolei zupełnie niezauważonymi pozostały wcześniejsze protesty dziennikarzy Polskiego Radia dla Zagranicy.

Poczynając od roku 2009, pracy redakcji PRdZ cały czas towarzyszy napięcie. Nowe wówczas władze spółki w pierwszej kolejności zwolniły Andrzeja Rybałta z funkcji dyrektora anteny bez podania merytorycznych powodów tej decyzji. Niezrozumiałe dla pracowników stacji były także kolejne kroki: powołania na szefa PRdZ Marka Cajznera, a na jego zastępcę - Rafała Kiepuszewskiego.

Po informacjach, że nowy szef kanału zawiesił kierownika redakcji ukraińskiej Wiktora Benia, jej pracownicy wystosowali list otwarty, zarzucając Cajznerowi „podejmowanie decyzji godzących w interesy Polskiego Radia na Ukrainie i polską rację stanu”. Wcześniej z niepokojem przyjęto też decyzje o rozwiązaniu współpracy z 23 niezależnymi nadawcami ukraińskimi i zastąpieniu ich jedną rosyjskojęzyczną rozgłośnią, która nie kryje stosowania cenzury politycznej.

Dziennikarze PRdZ, którzy nie chcieli się godzić na ograniczanie nadawania programów skierowanych do odbiorców na Wschodzie, czują się zastraszani. Są przekonani, że zwolnienia dokonywane przez kierownictwo spółki miały charakter czystek politycznych.

Protestowali nie tylko oni. Ostrzeżenia przed likwidacją audycji dla Polaków na Wschodzie zataczały szersze kręgi i docierały do MSZ, w tym wiceministra Jana Borkowskiego. Polskie Radio ma z resortem umowę, która obliguje nadawcę publicznego do nadawania audycji dla rodaków żyjących na terenie dawnego ZSRR; wszystko to pozostało bez żadnej reakcji resortu. Podobnie było z listami w sprawie ograniczania nadawania audycji kierowanymi do ministra Radosława Sikorskiego.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej