Sprawa dotyczy przeszukania przez ABW - na polecenie tomaszowskiej prokuratury - mieszkania oraz zabezpieczenia nośników danych należących do autora krytycznej wobec prezydenta Bronisława Komorowskiego strony antykomor.pl.
Pod koniec maja autor strony złożył w warszawskiej prokuraturze doniesienie o podejrzeniu przestępstwa nadużycia władzy przez Agencję. Zawiadomienie dotyczyło przestępstwa przekroczenia
uprawnień przez funkcjonariuszy ABW i prokuratora oraz działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. W jego ocenie ABW nie miała podstaw prawnych do działań, bo Agencja nie ma ustawowych kompetencji do ścigania znieważenia głowy państwa.
Ostatecznie doniesienie trafiło do Prokuratury Rejonowej w Sieradzu, która po przeprowadzeniu czynności sprawdzających odmówiła wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Zdaniem sieradzkiej prokuratury przepis z art. 21 ust. 2 Ustawy o ABW i Agencji Wywiadu dopuszcza możliwość zlecania czynności ABW, również wynikających z Kodeksu postępowania karnego.
"Oparliśmy się na tym przepisie, co jest zbieżne też ze stanowiskiem sądu, który rozstrzygał zażalenie na tę czynność postępowania. Stoimy na stanowisku, że nie było to naruszenie norm kompetencyjnych tej ustawy" - powiedział w poniedziałek PAP Prokurator Rejonowy w Sieradzu Arkadiusz Majewski.
Prokuratura uznała, że w tym przypadku nie doszło do przestępstwa przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.
"Co prawda czynność przeszukania generalnie, co do swojej istoty, narusza pewne prawa - prawo własności, prawo do prywatności, nienaruszalności mieszkania, natomiast jeżeli jest to działanie
oparte na obowiązujących przepisach prawa, a w tym przypadku był to art. 217 Kodeksu postępowania karnego, to nie może być to traktowane jako znamię przestępstwa" - ocenił prokurator.
Jak podkreślił prok. Majewski, sieradzka prokuratura uznała, że decyzja o przeszukaniu "była zasadna i usankcjonowania prawnie, więc nie można mówić o naruszeniu interesu pokrzywdzonego lub
interesu publicznego". Jak zaznaczył, ABW "działała też na rzecz innego dobra, którym jest dobroprowadzonego postępowania lub wymiaru sprawiedliwości".
Decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa jest nieprawomocna i pokrzywdzony może ją zaskarżyć do sądu w Tomaszowie Maz.
W maju do mieszkania autora strony weszli funkcjonariusze ABW, którzy m.in. zabezpieczyli jego laptopa i inne nośniki danych. Czynności zleciła prokuratura w Tomaszowie Mazowieckim, prowadząca śledztwo w sprawie znieważenia głowy państwa. Sąd w Tomaszowie - po zażaleniu autora strony - utrzymał w mocy postanowienie prokuratury w tej sprawie.
Autor strony po przeszukaniu mieszkania zdecydował się na jej zamknięcie; reaktywował stronę kilka tygodni temu, umieszczając ją na serwerze w USA.
Właściciel strony twierdzi, że ma ona charakter wyłącznie satyryczny i nie znieważała prezydenta. Zdaniem wielu obserwatorów, akcja ABW była zamachem na wolność słowa. Posłowie PiS złożyli w tej sprawie wniosek na Komisji ds. Służb Specjalnych, aby szef ABW i prokuratura przedstawili informacje, dlaczego Agencja została zaangażowana w tej sprawie. Uznali, że ABW przekroczyła swoje uprawnienia, bo w katalogu przestępstw, jakimi - zgodnie z ustawą - się zajmuje, nie ma słowa o publicznym znieważaniu prezydenta RP.
W ub. tygodniu Trybunał Konstytucyjny, który badał konstytucyjność zapisu o karalności "publicznego znieważenia Prezydenta RP" uznał, że przepis przewidujący karę do trzech lat więzienia za publiczne znieważenie Prezydenta RP jest zgodny z konstytucją.