Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Nie znaleziono winnych przecieków ws. WSI

Umorzono trwające ponad cztery lata śledztwo w sprawie przecieków do mediów tajnych informacji z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych - zanim raport nt. WSI ujawnił w lutym 2007 r.

Autor:

Umorzono trwające ponad cztery lata śledztwo w sprawie przecieków do mediów tajnych informacji z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych - zanim raport nt. WSI ujawnił w lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński.

Jak poinformowała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Monika Lewandowska, śledztwo umorzono z powodu „niewykrycia sprawców” - w wątku ujawnienia ściśle tajnych informacji z weryfikacji i likwidacji WSI oraz z powodu „znikomej szkodliwości społecznej” - w wątku wykorzystania tych informacji przez media.

Lewandowska powiedziała, że chodziło o publikacje następujących mediów: TVP „Wiadomości”, TVP3, „Nasz Dziennik” i „Wprost”. Postanowienie o umorzeniu, wydane ostatniego dnia czerwca, jest nieprawomocne.

Prokuratura wszczęła śledztwo po licznych przeciekach do mediów. Podstawą postępowania był artykuł Kodeksu karnego przewidujący karę od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia dla tego, kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę państwową.

Czynności śledcze powierzono Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w której kompetencjach leży m.in. „rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw naruszenia tajemnicy państwowej”. Według Sądu Najwyższego przestępstwo to popełnia nie tylko urzędnik, który udostępnia tajemnicę mediom, ale także dziennikarz, który ją publikuje. Taką uchwałę SN z 2009 r. krytykowało środowisko dziennikarskie, bo wcześniej utrwalił się pogląd, że za takie przestępstwo odpowiadają tylko urzędnicy, którzy dokonują pierwotnego ujawnienia.

Śledztwo w sprawie „przecieków” do mediów informacji z procesu weryfikacji WSI zapowiedział w styczniu 2007 r. ówczesny prokurator krajowy Janusz Kaczmarek. Rozpoczęte jesienią 2006 r. przecieki do mediów dotyczyły m.in. związków z WSI m.in. Andrzeja Grajewskiego (b. szefa Kolegium IPN), b. ambasadora w Indiach Krzysztofa Mroziewicza oraz zwerbowanych przez tajne służby wojska PRL Milana Suboticia z TVN i Piotra Nurowskiego z Polsatu.

Politycy mówili wtedy, że źle się stało, iż wycieki nastąpiły jeszcze przed ujawnieniem raportu z weryfikacji WSI. Ówczesny szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego i szef Komisji Weryfikacyjnej WSI Antoni Macierewicz nazywał przecieki „skandalicznymi”. Dodawał, że „może zagwarantować, iż takie informacje nigdy nie wypłynęły i nie wypłyną ze służb i instytucji, za które jest odpowiedzialny”.

WSI - powołanym w 1991 r., a rozwiązanym jesienią 2006 r. przez rząd PiS - zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią, dziką lustrację b. wiceszefa ABW. Opisano je w ujawnionym w lutym 2007 r. przez prezydenta Kaczyńskiego raporcie sygnowanym przez Macierewicza. Ujawnienie raportu nie oznaczało zniesienie klauzul tajności z akt WSI.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej