Sąd Rejonowy w Warszawie postanowił powołać dwóch biegłych, którzy mają zdecydować, czy stan zdrowia psychicznego Jarosława Kaczyńskiego pozwala mu na uczestnictwo w rozprawie.
-Tego rodzaju działania to hucpa polityczna, a nie coś, co powinno się dziać w wolnym demokratycznym kraju. Kaczyński w katastrofie smoleńskiej stracił wielu bliskich - to normalne, że w takiej sytuacji lekarz podaje środki uspokajające - mówił Mariusz Błaszczak.
TVN24 pokazało pismo sądu - wydanie postanowienia o dopuszczeniu dowodu z opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów "celem odpowiedzi na pytanie, czy stan zdrowia psychicznego oskarżonego Jarosława Kaczyńskiego pozwala na udział w postępowaniu sądowym”.
Jak tłumaczył TVN24 rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie, Wojciech Małek, z pisma nie wynika, czy opinia powstanie na podstawie zebranej przez sąd dokumentacji, czy biegli przebadają Jarosława Kaczyńskiego. Wiadomo jednak, że wtedy opinia powinna zostać wydana w dwa tygodnie po badaniu.
Na pytanie reporterki TVN24, czy zlecanie sporządzenia opinii psychiatrycznej jest „normalną praktyką”, Małek powiedział, że trudno mu to ocenić, bo nie zna wszystkich toczących się w Warszawie procesów. Jeśli jednak sąd miał wątpliwości co do stanu psychicznego oskarżonego, to miał prawo zwrócić się do biegłych.
- Sąd na podstawie informacji prasowych, informacji, które uzyskał od oskarżonego, a także na podstawie dokumentacji lekarskiej doszedł do wniosku, że istnieje podejrzenie, iż oskarżony może nie móc uczestniczyć w rozprawie. Z tych powodów dopuścił ten dowód (opinię - red.). Nie posiadając wiedzy fachowej sąd chce od biegłych się dowiedzieć, czy istnieje przeszkoda w uczestnictwie oskarżonego w rozprawie - mówił TVN24 Wojciech Małek.
Decyzja sądu ma związek z procesem wytoczonym Kaczyńskiemu przez byłego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Prezes PiS w 2008 r. we „Wprost” zarzucił Kaczmarkowi, że tkwił w „układzie”, w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” - że „blokował śledztwa”, a na spotkaniu w Tarnowskich Górach nazwał Kaczmarka „agentem śpiochem”. Ze te słowa były szef MSWiA i prokurator krajowy Janusz Kaczmarek pozwał prezesa PiS.
Proces już raz się toczył i sąd go umorzył, podobnie jak proces dziennikarzy, którzy opisali we "Wprost" działania Janusza Kaczmarka. Sąd odwoławczy zwrócił jednak te sprawy do Sadu Rejonowego i obydwa procesy nadal się toczą. Dziś odbyła się rozprawa w procesie, który Kaczmarek wytoczył dziennikarzom. Były szef MSWiA był na niej obecny ale nie składał żadnych zeznań.