Według nieoficjalnych informacji tygodnika, prośba prokuratury związana jest z wyjaśnieniem nieścisłości dotyczących dokumentacji sekcyjnej ofiar, w tym zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, sporządzonej przez Rosjan.
Nie wiadomo jednak, czy prezes PiS zgodzi się przekazać próbkę DNA. Jak podaje „Wprost”, już raz tego nie zrobił, 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku, gdy prosili go o to Rosjanie. Według informacji tygodnika, prośba prokuratury nie jest równoznaczna z przeprowadzeniem ekshumacji ciała prezydenta lub innych ofiar katastrofy.
Prośba o DNA Kaczyńskiego nie jest jedyna. Jak podaje portal w polityce.pl, śledczy chcą pobrać próbki materiału genetycznego od większej liczby bliskich ofiar. Planowana jest także kolejna runda przesłuchań rodzin. Tym razem ma ona dotyczyć stanu zdrowia ofiar katastrofy.
– Chodzi o porównanie stanu faktycznego z tym, co znalazło się w rosyjskich materiałach. Delikatnie rzecz ujmując, wątpliwości czy nawet rozbieżności może być sporo. Większość osób, które reprezentuję, ma zostać przesłuchana na tę okoliczność – mówi „Wprost" mec. Rafał Rogalski, który w śledztwie smoleńskim reprezentuje kilka rodzin, m.in. Lecha i Marii Kaczyńskich, Krzysztofa Putry i Przemysława Gosiewskiego.
Jednak mec. Rogalski nie chciał w rozmowie z „Wprost” ujawnić, czy Jarosław Kaczyński rzeczywiście udostępni śledczym próbkę swojego materiału genetycznego. – Mogę jedynie potwierdzić, że prokuratura rzeczywiście zwróciła się o możliwość pobrania materiału od niektórych reprezentowanych przeze mnie osób – mówi mec. Rogalski. Nie chce jednak powiedzieć, o których klientów chodzi i czy wśród nich znajduje się lider Prawa i Sprawiedliwości.