- Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że im bliżej dnia wyborów, tym bardziej ten raport może zostać wykorzystany nie w celu poznania prawdy, tylko w celu wykorzystania tego dokumentu w kampanii przedwyborczej i nikt by tego nie chciał - powiedział Miller, który kieruje komisją badającą przyczyny katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem.
- Komisja zdaje sobie z tego sprawę i nie ukrywam, że praca nieraz kończy się późno wieczorem, żeby nie powiedzieć wczesnym rankiem - dodał.
Odmówił jednak odpowiedzi na pytanie, czy uda się zakończyć prace i upublicznić raport w czerwcu.