Według Fundacji, kobietom w Polsce lekarze często odmawiają wykonania aborcji, mimo że spełnione są wymagane przez prawo warunki: ciąża jest wynikiem gwałtu lub innego czynu zabronionego, zagraża życiu lub zdrowiu matki, gdy badanie prenatalne wskazuje na prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu.
Jak podaje wyborcza.pl. Wanda Nowicka, prezeska Federacji, jest przekonana, że to się wkrótce zmieni. Z dokumentami potwierdzającymi, że ciąża jest skutkiem gwałtu, lub z zaświadczeniem o uszkodzeniu płodu będzie można pojechać do Niemiec czy Holandii i tam przeprowadzić aborcję. NFZ będzie musiał pokryć koszty zabiegu, ponieważ weszła w życie unijna dyrektywa o transgranicznej pomocy medycznej.
Dyrektywa obowiązuje od kwietnia, ale Polska ma czas aż do października 2013 na wdrożenie jej zapisów. Daje pacjentom prawo do planowego leczenia się w dowolnym kraju Unii, o ile w ich własnym musieliby na nie długo czekać (do tej pory refundowano pacjentom leczenie za granicą w przypadku nagłego zachorowania).
Z kolei polskie Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że dyrektywa nie zawiera żadnych postanowień poszerzających dostęp kobiet do zabiegów przerywania ciąży w innych krajach członkowskich Unii. Dlatego NFZ będzie refundował aborcję za granicą jedynie w przypadkach zabiegów dopuszczonych przez polskie prawo, - pisze wyborcza.pl
Według rządowego sprawozdania z wykonywania ustawy o planowaniu rodziny i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 2010 r. liczba legalnych aborcji co roku wzrasta: ze 159 w 2002 do 538 w roku 2009. Najwięcej, bo 510 zabiegów, wykonano z powodu wykrytych podczas badań prenatalnych wad płodu, 27 - z powodu zagrożenia życia matki, 1 - ponieważ ciąża była skutkiem gwałtu.
Przypomnijmy, iż 7 czerwca portal niezalezna.pl opublikował List Otwarty Dziennikarek: „Przeciwko aborcji". Powtórzmy jego treść.
Do ustawodawców, decydentów, lekarzy i ludzi mediów
Obecne prawo pozwala na dokonywanie aborcji ludzi uznanych za chorych czy niepełnosprawnych. Prawo, które nie chroni najbardziej bezradnych i bezbronnych, staje się barbarzyńskie. Obywatelski projekt wprowadzający prawną ochronę nienarodzonych jest szansą na naprawę tego stanu rzeczy.
Głos za prawną ochroną poczętych jest głosem za przywróceniem ładu moralnego. Za ochroną kobiet, ich relacji z dzieckiem oraz przywróceniem godności i szacunku dla macierzyństwa. Jest w interesie nie tylko kobiet i dzieci, ale także ojców, rodzin i całego społeczeństwa. Warto podkreślić, że projekt ten nie stanowi zagrożenia dla leczenia kobiet w ciąży.
Głosowanie przeciwko prawnej ochronie nienarodzonych oznaczałoby wprowadzenie w życie lansowanej przez aborcyjnych fanatyków i radykalne feministki wizji kobiety z „prawem do własnego brzucha". Wizja ta opiera się na kłamstwie, wedle którego aborcja jest zwyczajnym zabiegiem medycznym, bez żadnych negatywnych konsekwencji. A przecież nie ma niczego tak nieodwracalnego i tragicznego w skutkach, niczego równie poniżającego, degradującego i powodującego uprzedmiotowienie kobiety. Wizja ta przyczynia się również do zaprzeczenia wartości ojcostwa i rozkładu rodziny jako wspólnoty.
Brak poparcia dla ochrony życia oznaczałby również wygraną lobby aborcyjnego, któremu marzą się wysokie wskaźniki aborcji, zyski z kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia oraz ze sprzedaży sprzętu i środków farmakologicznych stosowanych do aborcji.
Liczymy na odważne opowiedzenie się za poszanowaniem godności kobiet i dzieci i wprowadzenie z myślą o nich należytej ochrony prawnej.