Odnosząc się do sytuacji w Białymstoku, gdzie doszło do wielu zatrzymań, a spora część kibiców skandujących antyrządowe hasła została ukarana mandatami, Mariusz Kamiński stwierdził, że w tym przypadku nie było żadnej walki z chuliganami, a jedynie represje za krytykę rządu.
- To co się stało w Białymstoku, to nic innego jak represje za krytykę rządu. Zatrzymanie kilkudziesięciu młodych ludzi protestujących przeciwko zamknięciu trybun stadionu miejskiego w Białymstoku można porównać do praktyki rodem z PRL-u, gdzie karano za obrazę partii. Jedyną ich winą było to że krzyczeli „Donald matole twój rząd obalą kibole” i tylko za to zostali zatrzymani, przetrzymywani na komisariacie, dostali mandaty po 500 zł lub skierowano sprawy do sądu. To wszystko nosi znamiona zamachu na wolność słowa. Żyjemy w wolnym kraju ludzie mają prawo do wyrażania swoich opinii, nawet tych kontrowersyjnych, oraz krytyki rządu - tłumaczył Mariusz Kamiński.
Według polityka PiS premier Tusk w konflikcie z kibicami zachowuje się jak „zakompleksiony nastolatek”, który skarży do rodziców, że inne dzieci go przezywają.
- Gdyby Donald Tusk miał cojones, to by oświadczył, że nie obraża się za te słowa. Tu trzeba zachować więcej luzu. Każdej z osób publicznych zdarza się słyszeć obelgi na swój temat. Trzeba się do tego przyzwyczaić i mieć do siebie większy dystans. Tymczasem premier zachowuje się jak nieśmiały zakompleksiony nastolatek, który nasyła rodziców na dzieci, które go przezywają. Jak tak dalej pójdzie, to to określenie przylgnie do Donalda Tuska na dobre i już się od niego nie uwolni. Zresztą, co on sobie wyobraża, że ludzie za to, co zrobił, zaczną śpiewać „Donald aniele, twój rząd uczynił tak wiele”? Uważam Tuska za złego i leniwego premiera, który szkodzi Polsce. Mam nadzieję, że po wyborach PiS odsunie Donalda Tuska i PO od władzy – oświadczył Mariusz Kamiński.