Pod koniec kwietnia br. Sejm odrzucił wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Posłowie PiS zarzucali jej pogłębienie kryzysu w ochronie zdrowia. Premier zaznaczył, że podjęła się trudnego zadania. Sama szefowa MZ oceniła, że wniosek to nie akt troski o pacjenta, tylko partyjna kalkulacja.
Słowom szefowej resortu nie daje wiary koalicjantka. Anna Maria Żukowska z Lewicy krytytcznie oceniła zasługi obecnej koalicji w systemie opieki zdrowotnej. Ostrzegła, że zapaść może przechylić szalę podczas przyszłorocznych wyborów parlamentarnych.
- Mówiłam w wystąpieniu dotyczącym wotum nieufności wobec pani minister Jolanty Sobierańskiej-Grendy, że ja się obawiam, iż wyborcy potraktują tę sytuację dając nam już nie żółtą, ale czerwoną kartkę jako całej koalicji. Naprawdę trudno będzie wygrać wybory z taką sytuacją w ochronie zdrowia, kiedy nie wydaje się na profilaktykę, co w ogóle też z punktu widzenia ekonomicznego jest głupie, bo później znacznie więcej kosztuje leczenie tych chorób na wyższym stopniu ich zaawansowania
- powiedziała w Polsat News.
Podkreślała, że „uzdrowienie służby zdrowia jest jednym z ważniejszych postulatów jej środowiska politycznego”. - Klub chce wprowadzenia m.in. podatku zdrowotnego czy podatku tłuszczowego. Środki pozyskane z tych źródeł miałyby posłużyć zniwelowaniu dziury w Narodowym Funduszu Zdrowia - mówiła w imieniu Lewicy.
- To jest kwestia akcyzy na alkohol, to szereg propozycji, które przedłożymy w projekcie poselskim, gdyż niestety, ale pan minister Andrzej Domański nie był przychylny mimo, że jest ministrem finansów, wobec ustawy, która te pieniądze do budżetu przynosi, a nie zabiera
- wytknęła ministrowi finansów.