Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa na posiedzeniu w samo południe zamierzała przesłuchać byłego ministra sprawiedliwości - prokuratora generalnego, obecnie posła PiS. Była to szósta próba przesłuchania go, poprzednia zakończyła się... ucieczką komisji przed doprowadzonym przez policję posłem, a następnie sądową kompromitacją, gdy odrzucony został wniosek o 30-dniowy areszt.
Dziś komisja stwierdziła, że chce ukarać Ziobrę grzywną. Ale wygląda na to, że znów przeoczono ważną kwestię.
Nielegalna komisja ds. Pegasusa działa tak absurdalnie nieudolnie, że patrzę na to z niedowierzaniem. Nie potrafią nawet skutecznie doręczyć mi wezwania. Awizo dotyczące dzisiejszego przesłuchania o godz. 12 zawiera termin odbioru… dzisiaj do końca pracy urzędu pocztowego. I dopiero tuż przed zamknięciem poczty zostało odebrane
– napisał Ziobro.
"Jak długo obywatele mają płacić za tę żenującą pseudokomisję, która kłamie w sądzie i łamie podstawowe prawa?" - pytał były minister sprawiedliwości. Padła też zapowiedź.
- Członkowie tej komisji prędzej czy później usłyszą zarzuty – za próbę bezprawnego pozbawienia mnie wolności i rażące przekroczenie uprawnień. Co więcej, dowody ich przestępstw dostarczyła do sądu sama policja i Straż Marszałkowska. Zamknijcie ten cyrk. Jest tak kompromitujący, że aż boli - zakończył Ziobro.