Do zbrodni, o którą oskarżono Wojciecha W. doszło w nocy 31 sierpnia 2000 r. przy ul. 28 Czerwca 1956 r. w Poznaniu. Sprawy zabójstwa 25-letniego właściciela komisu samochodowego początkowo nie udało się rozwiązać. Po latach wrócili do niej poznańscy eksperci z Archiwum X wraz z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Śledczy informowali, że zatrzymanie w 2023 r. Wojciecha W. było możliwe dzięki ponownej analizie śladów, ujawnieniu nowych dowodów i wykorzystaniu nowoczesnych technik kryminalistycznych. Według ustaleń śledztwa, 30-letni wówczas Wojciech W. wszedł na teren komisu pokrzywdzonego. Ukrył się tam i czekał na jego przyjazd. Gdy ofiara przybyła do biura, poszedł za nią, a gdy spała, zadał jej kilka ciosów siekierą w głowę. Śledczy ustalili, że Wojciech W., zacierając ślady zbrodni, miał podpalić gazety i uciec.
15 lat więzienia - po raz drugi
W poniedziałek Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Wojciecha W. na karę 15 lat więzienia. Sąd uznał, że materiał dowodowy jest wystarczający do uznania winy oskarżonego mimo, iż wiele z dowodów zostało uszkodzonych lub zniszczonych w trakcie akcji gaśniczej na miejscu zbrodni. Sąd zaznaczył również, że kara wymierzona mężczyźnie jest sprawiedliwa i adekwatna do popełnionego czynu.
Matka Sławomira S., oskarżycielka posiłkowa w sprawie, powiedziała po ogłoszeniu wyroku, że jest bardzo rozczarowana rozstrzygnięciem sądu. Wskazała, że – biorąc pod uwagę zaliczony do wymiaru kary okres tymczasowego aresztowania oskarżonego – Wojciech W. spędzi w więzieniu 12 lat i wyjdzie jako 72-latek.
To już kolejny wyrok w tej sprawie. Pierwsze orzeczenie poznańskiego sądu okręgowego, również skazujące Wojciecha W. na 15 lat więzienia, zostało uchylone, bo sędzia w apelacji podważał status sędziego orzekającego w pierwszej instancji.
Polityka w sądzie. Rodzina zabitego boi się ponownego uchylenia wyroku
Rodzina zabitego Sławomira S. już teraz obawia się, że i poniedziałkowy wyrok sądu zostanie uchylony - przewodniczącym składu sędziowskiego był sędzia Robert Grześ. Sąd Apelacyjny w Poznaniu już wcześniej, kilkakrotnie, uchylał wyroki sędziego Grzesia, podważając jego status.
To jest największy problem w tej sprawie i jeden z większych problemów teraz chyba naszego wymiaru sprawiedliwości, tego, z czym się borykamy. To jest kwestia polityki, która nam wkroczyła do sądów i dotarła teraz do tych osób na samym jej dole, a więc tych, którzy z wymiarem sprawiedliwości mają do czynienia może raz w swoim życiu, w sprawach najważniejszych dla nich, życiowych, tak jak tutaj mojej klientki
– podkreślił w sądzie pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej w sprawie adw. Krzysztof Spelak.
- Mówiąc trywialnie trochę, ale mojej klientki nie obchodzi kto rządzi, kto robi przepisy, kto jest ministrem sprawiedliwości, kto nominuje sędziów - mówił adw. Spelak. - Pani chce mieć prawo do tego, żeby dowiedzieć się, kto zabił jej syna, kto za to odpowiada i chce, żeby była wymierzona kara. I niestety pani bez swej winy, ani też naszej, została wrzucona w ten w ten wir, który tutaj się toczy i kręci i my nie mamy na to wpływu – dodał.