Ekipa Telewizji Republika nie została wpuszczona na wieczór wyborczy Koalicji Obywatelskiej. Jak się okazało, mimo wcześniejszej prośby o akredytację drogą mailową, nie została ona rozpatrzona. - Cóż za zaskoczenie! - ironizował Michał Rachoń.
- Jesteśmy przed sztabem, a nie w sztabie - ogłosił telewidzom Łukasz Żmuda w łączeniu na żywo z Telewizji Republika. Jak stwierdził, kiedy na bramce podali dane z legitymacji prasowej, usłyszeli, że... "nie są na liście akredytowanych mediów".
"Nasza kamera niestety nie może wejść do środka. Zgłaszaliśmy wcześniej prośbę do sztabu drogą mailową. Takie prośby zostały wysłane, jednakże to co usłyszeliśmy ze strony osób upoważnionych do wpuszczania mediów, to to, że ten nasz wniosek nie został rozpatrzony przez sztab KO. Musieliśmy niestety zawrócić i z ulicy Kredytowej 1 w Warszawie będziemy mogli być dla państwa i próbować osoby wychodzące złapać" - powiedział Żmuda.
- Cóż za zaskoczenie, jestem zszokowany, pewnie zawieruszył się email i z całą pewnością nie ma to nic wspólnego z traktowaniem przez to ugrupowanie wolnych mediów w Polsce - ironizował prowadzący wieczór wyborczy Michał Rachoń.