Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Wyborcza operacja przeciwko rządowi PiS. O tym mówił w Telewizji Republika Tomasz Sakiewicz

– Polska jest krajem suwerennym, nikt nie może nam wybierać władz. Niestety doszło do takiego naruszenia naszej suwerenności już kilkukrotnie – powiedział dziś w programie „Polityczna Kawa” Tomasz Sakiewicz. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” wskazał na szokujące mechanizmy inżynierii wyborczej, które miały zostać zastosowane w 2023 roku. Wskazują na to zarówno alarmujące ustalenia, o których mowa była w zdaniu odrębnym do uchwały Sądu Najwyższego, oraz najnowszy raport amerykańskiego Kongresu.

W niedzielnym wydaniu „Politycznej Kawy” na antenie Telewizji Republika podjęto temat zewnętrznych nacisków, które doprowadziły do zmiany władzy w Polsce ponad dwa lata temu. Tomasz Sakiewicz wprost wskazał na skoordynowaną akcję, która miała na celu obalenie rządu Zjednoczonej Prawicy.

– Polska jest krajem suwerennym, nikt nie może nam wybierać władz. Niestety doszło do takiego naruszenia naszej suwerenności już kilkukrotnie. Między innymi poprzez obalenie rządu Mateusza Morawieckiego, również przy użyciu ambasady amerykańskiej

– stwierdził redaktor naczelny TV Republika.

Kluczowym momentem programu była wypowiedź dotycząca cyfrowych narzędzi, które miały wpłynąć na wynik wyborczy.

– Są materiały świadczące o tym, że w czasie wyborów w 2023 roku serwery umieszczone na Cyprze sterowały ruchem autobusów przewożących do różnych komisji wyborców. Było to prawdopodobnie działanie pod wpływem Unii Europejskiej. Będziemy te sprawę badać

– zapowiedział Sakiewicz.

Co ukryto w uchwale Sądu Najwyższego?

Słowa o „serwerach na Cyprze” nie są jedynie publicystyczną metaforą. Odnoszą się one do konkretnego dokumentu prawnego – uchwały Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego z dnia 11 stycznia 2024 r. (sygn. akt I NSW 1237/23), stwierdzającej ważność wyborów. Choć Sąd uznał wybory za ważne, do uchwały dołączono zdanie odrębne sędziego SN Pawła Czubika, który wskazał na niebezpieczny precedens.

Sędzia Czubik w swoim votum separatum opisał mechanizm tzw. turystyki wyborczej, sterowanej przez algorytmy. Chodzi o portale internetowe, które w dniu wyborów instruowały wyborców ówczesnej opozycji, do których okręgów powinni się udać, aby ich głos miał największą wagę i odebrał mandaty Prawu i Sprawiedliwości.

Jak czytamy w zdaniu odrębnym sędziego Czubika, portale te funkcjonowały „nota bene na serwerach w państwach obcych – państwach członkowskich UE”. Według naszych informacji - chodzi m.in. o Cypr. Narzędzia te „pozwalały one optymalizować głos wyborcy głosującego na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania poprzez oddanie głosu w konkretnym okręgu”. 

Sędzia SN alarmował wówczas, że proceder ten dotyczył wyłącznie „trzech list wyborczych (komitetów wyborczych partii, które określając się wówczas jako »demokratyczne«, prowadzą obecnie, jako koalicja rządząca, politykę dalece odległą od deklarowanych standardów praworządności)”. W dokumencie padają konkretne lokalizacje infrastruktury cyfrowej:

„Co prawda nie ma podstaw by twierdzić, że działanie w taki sposób, nawet z terytorium obcego państwa, stanowiło naruszenie obowiązujących przepisów Kodeksu wyborczego (paradoksalnie nawet gdyby serwer ten był umieszczony nie w Luksemburgu czy na Cyprze, lecz w Rosji i stamtąd sterowany (...))”

– pisał sędzia Czubik, wskazując, że mechanizm ten pozwolił na uzyskanie „»nadmiarowych« mandatów” przez obecną koalicję 13 grudnia.

Raport z USA: Bruksela cenzurowała Polaków

Tezę Tomasza Sakiewicza o „działaniu pod wpływem Unii Europejskiej” potwierdza opublikowany 3 lutego 2026 r. raport Komisji Sądownictwa Izby Reprezentantów USA pt. „The Foreign Censorship Threat”. Dokument ten ujawnia, jak unijni biurokraci, wykorzystując akt o usługach cyfrowych (DSA), wymuszali na gigantach technologicznych cenzurę treści politycznych.

Z amerykańskiego śledztwa wynika, że Komisja Europejska (KE) regularnie „ingerowała w wybory krajowe państw członkowskich UE”. W raporcie wprost czytamy, że platformy takie jak TikTok czy Facebook zmieniały swoje regulaminy pod dyktando Brukseli, cenzurując treści uznane za „mowę nienawiści” lub „dezinformację”. W praktyce oznaczało to uciszanie głosów konserwatywnych, sceptycznych wobec polityki klimatycznej czy migracyjnej UE.

Raport wskazuje na istnienie mechanizmów „szybkiego reagowania” (Rapid Response Systems), w ramach których zaufane podmioty (często lewicowe organizacje pozarządowe) mogły w trybie priorytetowym żądać usuwania treści niewygodnych dla establishmentu w trakcie kampanii wyborczych – również w Polsce w 2023 roku.

Miliony od Bidena na „zmianę rządu”

Szef TV Republika przypomniał również o wątku amerykańskim, mówiąc o ingerencji „przy użyciu ambasady amerykańskiej”. Sprawę tę wielokrotnie opisywała „Gazeta Polska”. Chodzi o działania administracji Joe Bidena i agencji USAID (Amerykańska Agencja ds. Rozwoju Międzynarodowego), która pod hasłami „wzmacniania demokracji” pompowała miliony dolarów w polskie organizacje pozarządowe.

Środki te trafiały do fundacji i stowarzyszeń, które w roku wyborczym prowadziły agresywne kampanie profrekwencyjne, wycelowane w konkretne grupy elektoratu (m.in. młodzież i kobiety w dużych miastach), sprzyjające ówczesnej opozycji. Pieniądze amerykańskiego podatnika zasilały inicjatywy powiązane z środowiskiem Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego, co w praktyce oznaczało zagraniczne finansowanie kampanii wyborczej jednej ze stron sporu politycznego.

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane