Wniosek o odwołanie Kierwińskiego złożyli posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Jak stwierdzili wnioskodawcy, "w czasie pełnienia przez niego urzędu opinia publiczna obserwowała powtarzalny schemat: państwo reagowało dopiero po wystąpieniu szkody (jeśli w ogóle reagowało), a następnie próbowało przykrywać problemy zmanipulowanymi komunikatami".
- Taki model działania może być skuteczny w bieżącej propagandzie Koalicji Obywatelskiej, ale nie buduje odporności państwa. Bezpieczeństwo obywateli nie może zależeć od szczęścia, improwizacji i kondycji psychofizycznej szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji” - argumentowali politycy opozycji.
"Człowiek-chaos"
Przed głosowaniem w sali plenarnej odbyła się debata. Podczas niej Andrzej Śliwka z PiS stwierdził, że Kierwiński jest "człowiekiem-chaosem".
Chaos w zarządzaniu, w służbach. Co najbardziej bulwersujące, chaos ma też miejsce w wydawaniu publicznych pieniędzy. Pańska pustka kompetencyjna zagraża stabilności państwa. Nie można budować bezpieczeństwa narodowego na fundamencie amatorszczyzny i doraźnych działań, które w istocie są tylko maskowaniem systemowej niewydolności, nieudolności
– podkreślił.
Śliwka wskazał, że obecność Kierwińskiego na stanowisku szefa MSWiA "stała się symbolem degradacji instytucji, które powinny być oazą profesjonalizmu, a nie areną dla partyjnych rozgrywek i niekontrolowanych kryzysów".
Kierwiński zachował stanowisko
W głosowaniu nad wniosek udział wzięło 435 posłów. Wniosek został odrzucony głosami 202 "za", 232 "przeciw", jedna osoba wstrzymała się od głosu. Większość ustawowa wynosiła 231.
Głosowany w środę wniosek był już drugim w tej kadencji o odwołanie Kierwińskiego z funkcji ministra spraw wewnętrznych i administracji. Pierwszy składany był wiosną 2024 r.