Od północy 7 lipca do 5 sierpnia mają zostać przywrócone kontrole graniczne na granicach Polski z Niemcami i Litwą. Dziś ukazał się projekt rozporządzenia MSWiA w tej sprawie, a dzień wcześniej zapowiadał to premier Donald Tusk, twierdząc, że "jest to konieczne, aby zredukować niekontrolowane przepływy migrantów".
Tyle, że okazuje się, że kontrole... nie będą dotyczyć wszystkich. Wojewoda podlaski Jacek Brzozowski wyjaśnił na konferencji prasowej w Białymstoku, że chodzi o niewpuszczanie osób, które próbują nielegalnie dostać się do Polski szlakiem z Białorusi przez Łotwę i Litwę.
Wojewoda podkreślił, że kontrole graniczne mają być jak najmniej uciążliwe dla osób, które legalnie przekraczają wewnętrzną granicę UE - granicę polsko-litewską - i zapewniał, że właśnie tak będą one zorganizowane.
"Naszym celem jest zabezpieczenie granicy państwa i doprowadzenie do sytuacji, w której te skutki będą jak najmniejsze. To co jest ważne to to, że Straż Graniczna będzie prowadziła kontrolę o charakterze selektywnym" - powiedział wojewoda Jacek Brzozowski. Wyjaśnił, że nie będzie kontrolowany każdy pojazd przekraczający granicę.
"Będziemy profilować takie pojazdy do kontroli, którymi mogą być przewożeni nielegalnie migranci z kierunku litewskiego i łotewskiego" - dodał płk Andrzej Stasiulewicz, zastępca komendanta Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej.
Wojewoda dodał, że osoby, które będą chciały przekraczać granicę w sposób legalny - jak to określił - "po prostu będą to robiły".