W piątek Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Mateusza Morawieckiego w sprawie organizacji wyborów korespondencyjnych. Tym samym utrzymał w mocy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który stwierdził, że zlecając Poczcie Polskiej przeprowadzenie wyborów były premier rażąco naruszył prawo.
Decyzja NSA jest szeroko komentowana w mediach społecznościowych. Na jej temat wypowiedziała się m.in. poseł PiS Małgorzata Wassermann. Polityk zaznaczyła, że wyrok "jest w opozycji do szeregu opinii prawnych oraz podważa ustalenia sądu karnego, który już się wypowiedział w sprawie".
Wskazała też jednak na katastrofalne konsekwencje, które wraz z decyzją NSA mogą nadejść.
"(Wyrok - przyp. red.) Jest też jasnym sygnałem dla tysięcy urzędników, również najwyższego szczebla - w sytuacjach trudnych, nadzwyczajnych nie podejmujcie decyzji, bo po kilku latach, ktoś może uznać, że można było inaczej"
– podkreśliła.
Stwierdziła, że rząd Prawa i Sprawiedliwości działał w sytuacjach kryzysowych, a "premier Morawiecki zawsze reagował, tysiące ludzi być może dzięki temu żyje, a setki firm przetrwały".
"Brak tej sprawczości jest obecnie odczuwalny każdego dnia - napływ imigrantów, podwyżki cen gazu i prądu, setki zwolnionych ludzi każdego tygodnia. Zobaczymy na jak długo wystarczą igrzyska … i ile znowu zepsują, zanim odejdą"
– skwitowała.
Wczorajszy wyrok NSA odnoszący się do przygotowań wyborów prezydenckich jest nie tylko oderwany od ówczesnych realiów, ale pozostaje w jawnej sprzeczności do przepisów, jest w opozycji do szeregu opinii prawnych oraz podważa ustalenia sądu karnego, który już się wypowiedział w…
— M. Wassermann (@wassermann_ma) June 29, 2024