Żurka pytano na czwartkowym briefingu, czy w najbliższym czasie na stanowisku ministra sprawiedliwości zastąpi go poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych. - Stanowisko ministra sprawiedliwości połączone z prokuratorem generalnym jest niezwykle ciężką funkcją - odparł. Podkreślił przy tym, że trzeba mieć też bardzo dużo siły fizycznej, by łączyć obie te funkcje.
- To jest naprawdę praca na kilka etatów - tłumaczył Żurek. Stwierdził, że wchodząc do rządu i rezygnując z funkcji sędziego miał świadomość, że obejmie trudne stanowisko. Oświadczył przy tym, że jest „każdego dnia gotowy na to, że premier może powiedzieć »czas na zmianę«”. Zapewnił przy tym, że absolutnie nie jest osobą „przywiązaną do jakiegokolwiek stanowiska”.
Dodał, że jeżeli znajdzie się kandydat, który „na dzisiaj pokaże, że da się osiągnąć więcej i będzie miał wsparcie koalicji rządowej, to taka będzie wola premiera”. - Ale ja nie mam takich sygnałów na dzisiaj ani ze strony premiera, tym bardziej ze strony pana posła Romana Giertycha. Chyba nawet publicznie oświadczył, że trzeba było dwóch warunków do spełnienia woli premiera i jego zgody na tych warunków nie ma - oświadczył.
"Pokażemy dokonania"
Z relacji Żurka wynika jednak, że niedługo będzie musiał podsumować swoją roczną pracę. Poinformował, że najpewniej w lipcu odbędzie się przeznaczona do tego konferencja. - Wtedy pokażemy te dokonania, które udało się osiągnąć - powiedział minister sprawiedliwości.
Przypomnijmy, że już w maju pojawiły się doniesienia, że Żurek zostanie wymieniony przy najbliższej rekonstrukcji rządu. Czarę goryczy miała przelać kompromitacja prokuratury związana z wyjazdem do USA byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.